Zeznania Niekrytego Krytyka – Maciej Frączyk

zeznania niekrytego krytykaNominacja do tytułu Bestseller Empiku 2012 w kategorii „Książka dla młodzieży”

Książka dla wielbicieli Macieja Frączyka, czyli Niekrytego Krytyka – polskiego władcy YouTube (prowadzi program Przemyślenia Niekrytego Krytyka), krytyka: filmów, seriali, gier, książek i reklam, a także internetowych celebrytów. Świetnie napisane, zabawne i ciekawe obserwacje z życia, zilustrowane satyrycznymi rysunkami i kodami do internetowych filmów Autora na YouTube. Książka dla młodszych i starszych, w której znajdą się wyznania Krytyka na temat języka młodzieżowego, edukacji szkolnej i seksualnej, poszukiwaniu sensu życia i życiowych wyborów, kobiet, subkultur młodzieżowych itd., a także jego życiowej pasji, tego, kim chciałby być, gdyby nie robił tego, co robi.

Nie pozwól, żeby język wyprzedzał myśl.
Antoni Czechow

Nie pozwól, żeby język wyprzedzał myśl. Po prostu się nie odzywaj.
Niekryty Krytyk

Co się tyczy edukacji seksualnej: żadnych tajemnic.
Albert Einstein

Co się tyczy edukacji seksualnej: żadnych tajemnic. Żadnych rozmazanych pikseli i niskich rozdzielczości.
Niekryty Krytyk

Talent – to robić z łatwością to, co jest trudne dla innych.
Henri Frédéric Amiel

Talent – to robić z łatwością to, czego inni nie odważyli się spróbować.
Niekryty Krytyk

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
Albert Einstein

Wyobraźnia jest łatwiejsza od wiedzy.
Niekryty Krytyk

Sukces to zazwyczaj coś, co nie pochodzi od artysty, lecz od publiczności.
Éric-Emmanuel Schmitt

Polać Schmittowi.
Niekryty Krytyk

Lepiej jest w siebie wątpić, niż zbytnio w siebie wierzyć.
Mikołaj Gogol

Lepiej jest zbytnio w siebie wierzyć, niż w siebie wątpić.
A Gogolowi zabierzcie kieliszek.
Niekryty Krytyk

Kobieta jest przyszłością mężczyzny.
Louis Aragon

 Kobieta jest przyszłością mężczyzny, dopóki ten czegoś nie spieprzy.
To bardzo bliska przyszłość.
Niekryty Krytyk

Zamiast karać ludzi za błędy, pokaż im inną drogę postrzegania prawdy.
Cholera wie

Czasem coś mądrego może powiedzieć ktoś na tyle głupi, żeby się pod tym zapomnieć podpisać.
Niekryty Krytyk

Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki – Marek Raczkowski

Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki – czy to prawda, czy kolejna prowokacja Marka Raczkowskiego, jednego z najpopularniejszych rysowników? Książka do czytania i oglądania – kilkadziesiąt fantastycznych rysunków Raczkowskiego i po raz pierwszy publikowane zdjęcia z baaaardzo prywatnego archiwum.

 

Na co wydałeś zaliczkę na książkę?

Chyba na dziwki i kokainę.

Ile czasu ci to zajęło?

Kilka godzin? Tyle co pójść do bankomatu, wypłacić pieniądze i wydać, ale zaraz, zaraz – zapłaciłem też zaległy czynsz i trochę dałem dziecku. Nie miałaś problemu ze znalezieniem stolika?

[Rozmowy do tej książki nagrywaliśmy w dwóch miejscach – z reguły zaczynaliśmy w restauracji przy ulicy Chocimskiej, a kończyliśmy w pobliżu, w mieszkaniu Marka Raczkowskiego].

Nie. Kiedy powiedziałam, że umówiłam się tu z tobą, kelner uśmiechnął się wymownie i natychmiast znalazł się stolik.

Bo ja tu jestem stałym gościem. Jak wstaję, z reguły po południu, koło 16, to piję kawę. Potem jem kanapki, popijając whisky lub wódką, a wieczorem jem tutaj tatara z tuńczyka i halibuta, suma albo wołowinę. Często w towarzystwie kobiet, ale rzadko się powtarzają. I od razu muszę sprostować – nie do końca prawdę powiedziałem, bo jest kilka takich kobiet, które zapraszam tu często. Staram się być teraz bardziej prawdziwy, niż jestem. Bo jeśli chodzi o tę książkę, przede mną stoi trudne zadanie. Muszę bowiem pokonać w sobie wstyd, który nieustannie odczuwam. Dojmujący, prawdziwy fałszywy wstyd.

Na czym on polega?

Dojmujący, prawdziwy fałszywy wstyd polega na tym, że człowiek chce siebie pokazać w lepszym, czyli fałszywym świetle. Na przykład nie przyznaje się do zażywania narkotyków ani do częstego zmieniania partnerek. Człowiek, który zażywa za dużo narkotyków, mówi na przykład, że owszem, wie, co to narkotyki, ale zażywa je nieregularnie, od okazji do okazji. Mało kto mówi całą prawdę. To jest fałszywy wstyd. I on jest autentyczny.

Chyba nie masz racji. Fałszywy wstyd, ten autentyczny, polega na tym, że nie czujesz wstydu, ale wiesz, że w danej sytuacji powinieneś go czuć, i dlatego go udajesz. Chyba.

Na jedno wychodzi. Czy można bezkarnie przyznawać się do ćpania? Czy to nie jest autodenuncjacja? Z jednej strony wydaje mi się, że organy ścigania powinny marzyć o tym, żeby jakiegoś celebrytę złapać, jak ostatnio Korę, ale może tak nie jest? Bo co oni teraz mają z tą Korą zrobić?! Maciek Zembaty powiedział kiedyś publicznie, żeby go po śmierci spalić i wciągać nosem, bo w dużej części składa się z czystej kokainy i nic złego go z tego powodu nie spotkało. Pewna moja koleżanka opowiedziała mi autentyczną historię, która spotkała ją w hotelu. Była tam z kimś umówiona, ale zanim doszła do baru, podszedł do niej nieznajomy mężczyzna i powiedział po angielsku, że jest agentem pewnego znanego hollywoodzkiego aktora i że zaprasza ją do jego pokoju. Wymienił nazwisko tego aktora, a nie było tajemnicą, że przebywał on wtedy z wizytą w Polsce, więc koleżanka, aktorka zresztą, postanowiła skorzystać z okazji, żeby go poznać. Poszła z agentem do pokoju aktora, on rzeczywiście tam był, ona się speszyła, wytłumaczyła, że to nieporozumienie, że owszem, ma na sobie minispódniczkę i mocny makijaż, ale nie jest prostytutką, tylko aktorką. Wszyscy troje się z tej niezręcznej sytuacji chwilę pośmiali, a następnie koleżanka pożegnała aktora i wyszła. “Jak to wyszłaś?!” – zapytałem ją zdziwiony. “Taki wielki aktor, przystojny do tego, a ty wyszłaś?!”. A koleżanka na to: “wiem, co chcesz powiedzieć. Oczywiście, że bym chętnie została. Ale miałam akurat bardzo obfity okres”. Ona jest przykładem człowieka, który dojmującego, prawdziwego fałszywego wstydu nie odczuwa. I za to ją szanuję.

To może od razu opowiedz o sobie coś wstydliwego?

Czy wiesz, że pracowałem kiedyś w radiu kolor, gdzie zajmowałem się opowiadaniem Krzysztofowi Maternie słabych dowcipów?

Nie wiedziałam. To było wstydliwe?

Miałem pewnie ze cztery lata, jak po raz pierwszy usłyszałem ten dowcip: mama z tatą chcieli się ruchać, ale synek był w domu, więc wysłali go do sklepu po musztardę. I tata mówi wtedy do mamy: “Pokaż mi bułeczkę!”. A mama do taty: “Pokaż mi kiełbaskę!” – przypominam, że były to czasy PRL-u. A na to synek staje w drzwiach i mówi: “a ja wam przyniosłem musztardę”. Nie wiem, jakim cudem synek znalazł się w tym dowcipie w drzwiach akurat wtedy. Zastanawiam się nad tym od 50 lat, ale ja dla Radia Kolor wymyśliłem inny dowcip. Mama mówi: “synku, idź do sklepu, kup pinezki”. A synek na to: “Po co, kiedy tyle ich chodzi po ścianie?!”. I w studiu zapadła cisza. Kolega, który był wtedy z nami, mówi: “Może chodziło o pluskiewki?”. A ja na to: “a co ja powiedziałem?” i znowu cisza. Maternie tak to się spodobało, że postanowił poprowadzić ze mną czterogodzinny program na żywo. I zniszczył mnie w tym programie całkowicie. Cały czas mówił: “ale pan naprawdę uważa, że to jest śmieszne? Ale tak szczerze?”. Wymiękłem wtedy kompletnie.

To nie jest bardzo wstydliwa historia. Może coś z dzieciństwa?

Jak się urodziłem, to byłem podobno okropnie brzydki. Miałem jakieś zaburzone proporcje ciała, nawet jak na noworodka. Wielka głowa, mały tułów, ale byłem jedynym chłopcem w rodzinie, więc wszyscy mnie bardzo kochali i ciągle się mną bawili – fotografowali, przebierali, obracali na wszystkie strony. Nie ukrywam, że bardzo to lubiłem, bo byłem w centrum zainteresowania.

Nic bardziej wstydliwego nie pamiętasz?

Kiedy miałem pięć lat, o mało nie zgwałciłem trzyletniego chłopczyka, w którym byłem zakochany, a fiutek stał mi przy nim jak kredka. I w ogóle nie wiedziałem, co się dzieje. Leżał koło mnie w łóżeczku, taki mięciutki, cieplutki, a ja czułem się rozkosznie.

Co to był za chłopiec?

Bartuś, mój najlepszy przyjaciel, syn przyjaciół moich rodziców. Prawdopodobnie nie miałem jeszcze wtedy ukształtowanych preferencji seksualnych. Byłem kompletnie zagubiony.

Długo trwała ta miłość?

Kilka lat. Teraz wiem, dlaczego go tak kochałem. Bo on był mną kompletnie zafascynowany, wpatrzony we mnie jak w obraz, chłonął każde moje słowo, świata poza mną po prostu nie widział. Trudno nie kochać kogoś takiego. Zawsze zresztą wybierałem sobie mniejszych i młodszych kolegów i obejmowałem nad nimi duchowe przywództwo. Potem, jako siedmio-, ośmioletni chłopiec stałem się nagle bardzo wstydliwy i oburzało mnie wszystko, co nieprzyzwoite.

A kiedy po raz pierwszy zakochałeś się w dziewczynce?

Chyba w pierwszej klasie podstawówki. Miałem urodziny i postanowiłem zaprosić do domu gości. Nie uprzedziłem mamy, więc była na mnie bardzo zła. Najpierw popełniła ustawowe przestępstwo zagrożone karą więzienia, czyli oberwałem porządnie w dupę, a potem kazała mi to odwołać, ale wtedy nie było przecież jak. Miałem pisać telegramy?! Więc mama przygotowała przyjęcie, na szczęście były to lata, kiedy w sklepach była jeszcze galaretka w proszku, a potem przyszli goście i się okazało, że to są same dziewczynki. Po prostu zaprosiłem wszystkie dziewczynki z mojej klasy. Podchodziłem kolejno, kłaniałem się i zapraszałem na urodziny. Ani jednego kolegi. Potem przez kilka godzin te dziewczynki stały w kolejce do bujanego fotela mojego dziadka i ja je kolejno w tym fotelu bujałem. Byłem bardzo szczęśliwy. Najpierw zakochałem się chyba w wioli. Pamiętam też, jak wyobrażałem sobie nasz seks, który miał się odbywać oczywiście w noc poślubną. Niosłem wiolę do wielkiego łóżka, omdlałą, żeby tam zrobić tę straszną rzecz, którą trzeba zrobić niestety. Dokładnie nie wiedziałem, co to takiego, ale na szczęście z reguły usypiałem, zanim dochodziłem w tym marzeniu do sedna sprawy.

Pierwszy pocałunek pamiętasz?

Coś tam pamiętam, że nie bardzo wiedziałem, jak to się robi. Znałem teorię – że trzeba język dziewczynie włożyć do buzi – ale zupełnie nie potrafiłem sobie tego wyobrazić. Ten pomysł nie budził mojego entuzjazmu i do dziś zresztą akurat ten aspekt miłości fizycznej mojego entuzjazmu nie budzi.

Zakochiwałeś się w jakimś określonym typie dziewczynek?

Jako dziecko zakochiwałem się po kolei we wszystkich dziewczynkach z klasy, ale taka pierwsza prawdziwa miłość wystąpiła, jak miałem jakieś 12 lat. Zakochałem się potwornie. Ona była młodsza, miała jakieś siedem lat pewnie, wyglądała jak jebana Nel, w marzeniach podawałem jej chininę. Ona miała być oczywiście omdlała w gorączce, a ja pokonywałem w jej obronie bandę strasznych zbójów. w “Muminkach” była taka scena, jak Muminek z Panną Migotką płynęli łódeczką i złapała ich burza. Musieli nocować na jakiejś wyspie, a w pobliżu pojawili się oczywiście Hatifnatowie. ona się bardzo boi, on się nią opiekuje, przytula ją – i mnie bliskość też się kojarzyła właściwie wyłącznie z sytuacją zagrożenia. Ta dziewczynka była córką znajomych moich rodziców. To było na wakacjach. Dwa miesiące siedzieliśmy razem w Jastarni, byliśmy właściwie nierozłączni. Dorośli się z nas śmieli, nazywali zakochaną parą. Było mi wstyd, często udawałem przed rodzicami, że ona mnie wcale nie rusza, jeśli byłem akurat w ich obecności bez niej, to starałem się być bardzo widoczny. A po powrocie do Warszawy strasznie cierpiałem. codziennie podsłuchiwałem ich rozmowy, czy się przypadkiem z rodzicami tej dziewczynki nie umawiają, ale to niestety nie byli bliscy znajomi. Może dlatego, że jej rodzice byli architektami, a moi przyjaźnili się raczej z dziennikarzami i fotografami. Jednym z ich najlepszych przyjaciół był Lilek Lasota, redaktor naczelny “Po prostu”. Miał syna Marka, z którym się przyjaźniłem. co niedzielę jeździliśmy pod warszawę na grzyby albo ognisko. rodzice przyjaźnili się też z Jerzym Iwaszkiewiczem i Ernestem Skalskim, który miał najlepszy samochód w towarzystwie, pomarańczowego opla.

Co jeszcze pamiętasz z dzieciństwa?

Jak miałem 12 czy 13 lat, pasjonowało mnie bukieciarstwo. Zająłem się na poważnie ikebaną.

Sam zrywałeś kwiaty do tych bukietów?

Oczywiście.

To były bukiety dla mamy?

Dla babci. Nigdy nie miałem romansu z mamą, z babcią – długoletni. Pamiętam też moją pierwszą coca-colę. Od mojego wczesnego dzieciństwa co roku jeździliśmy na miesiąc wakacji do Szczawy – małego uzdrowiska na drodze z Mszany Dolnej do Szczawnicy. Jeździła tam cała bliższa i dalsza rodzina – rodzice, dziadkowie, ciocie, wujowie, kuzyni i kuzynki; w porywach było tam ze 20 osób. Pakowaliśmy nasz samochód po brzegi, część rzeczy przywiązana była, pamiętam, sznurkiem do dachu, i jechaliśmy tam cały dzień, zatrzymując się po drodze na jakichś polanach, gdzie mama coś gotowała na kuchence gazowej. wtedy nie było jeszcze takiej infrastruktury jak dzisiaj. Podróżowanie wiązało się z postojami i biesiadowaniem w przyrodzie. W Szczawie wynajmowaliśmy pokoje w pensjonatach, całymi piętrami. Było tam mnóstwo dzieci, zakochiwałem się tam w dziewczynkach z Krakowa, z którymi później namiętnie korespondowałem. Jak były upały, budowaliśmy tamy na rzece i kąpaliśmy się w rozlewisku. włóczyłem się ciągle za siostrą i jej towarzystwem, oni mnie strasznie nie chcieli, bo byłem o sześć lat młodszy. Moja siostra strasznie mi wtedy imponowała. Była taką inteligentną, rozwydrzoną gówniarą. Strasznie dużo czytała, ciągle uganiała się za jakimiś chłopakami, wiecznie w kimś zakochana. któregoś dnia podejrzałem, jak wypycha sobie stanik watą, i od tamtej pory ją szantażowałem. za milczenie płaciła mi tym, że mnie wszędzie ze sobą zabierała.

Mój dziadek był w szczawie bardzo szanowaną osobą. Jeszcze przed wojną, jak pracował na wysokim stanowisku w Ministerstwie Rolnictwa, zasłużył się jakoś dla tego regionu. Znał tam wszystkie miejscowe osobistości. Odwiedzali go w Szczawie jacyś profesorowie, a on odwiedzał proboszcza, z którym prowadził wielogodzinne dysputy. Dziadek chodził zawsze ubrany w biały garnitur, nosił kapelusz panama i kij sękaty w charakterze laski. czasami chodziliśmy razem na spacer, bo miałem zawsze poczucie winy, że za mało z nim rozmawiam, że tylko latam z dzieciakami.

Jak były żniwa, pomagaliśmy wszyscy w polu. Nie było to przyjemne, to była raczej ciężka praca, ale nagrodą była jazda wozem drabiniastym na sianie. i to po stromych drogach. To była jazda ekstremalna.

Najwięcej czasu na wakacjach spędzałem z babcią. Była moją wielką przyjaciółką. Godzinami graliśmy w karty, głównie w tysiąca. Byliśmy ze sobą bardzo blisko, aż zacząłem dojrzewać.

Tego etapu w moim życiu babcia już nie była w stanie zaakceptować. Nie lubiła mnie już w tej wersji. chyba była o mnie zazdrosna. a ja z kolei byłem kompletnie pochłonięty dziewczynami. Miałem poczucie winy, że nie chcę już z nią grać w karty. Zresztą całe moje życie rodzinne – i wtedy, i dzisiaj – to ciągłe, uporczywe poczucie winy.

Messi. Chłopiec, który zawsze się spóźniał (a dziś jest pierwszy) – Lionel Messi, Leonardo Faccio

W historii futbolu zaledwie czterech piłkarzy ma miejsce na najwyższym stopniu podium: Pelé, Di Stéfano, Cruyff i Maradona. Od kilku lat Argentyńczyk Lionel Messi uparcie dobija się do drzwi tego elitarnego klubu, a jego cotygodniowe występy potwierdzają, że jest panem i władcą piłki. Sportowiec takiej wielkości, gwiazda Barcelony, zdobywca trzech Złotych Piłek i nagrody Piłkarza Roku według FIFA zasługuje na coś więcej niż zwykłą hagiografię.

Leonardo Faccio stworzył fascynujący portret najsłynniejszego piłkarza na świecie, który w wieku zaledwie 24 lat pobił wszelkie możliwe rekordy. Wszystkie szczegóły – od rodziny i przyjaciół po walkę z naturą, co niemalże kosztowało go piłkarską karierę – łączą się w tej książce, tworząc najbardziej kompletną biografię argentyńskiej gwiazdy. Nieśmiały, niski, o wątłej posturze chłopiec, który stał się najcenniejszym klejnotem największego spektaklu świata.

Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym – Grażyna Jagielska

Pięćdziesiąt trzy wojny.

Dla niego pełnia życia, przygoda, adrenalina, nagradzane na całym świecie reportaże.

Dla niej samotność, niewyobrażalna tęsknota, paniczny strach. I kilkumiesięczny pobyt w klinice stresu bojowego, chociaż nigdy nie była na wojnie. To jego stres. Zawsze obarczał ją wszystkimi swoimi problemami.

Książka Grażyny Jagielskiej to opisany przepięknym językiem przejmujący obraz związku z najbardziej znanym polskim korespondentem wojennym. Najważniejszą wojnę ­­­­­­­­­– wojnę o miłość, rodzinę i życie – musieli stoczyć między sobą.

Czytałam z wypiekami na twarzy. Czy po kilkudziesięciu latach przeżytych z Ryszardem Kapuścińskim może istnieć temat bliższy mojemu sercu? Mistrzowsko napisana książka, która na długo pozostaje w pamięci.
– Alicja Kapuścińska

Grażyna Jagielska napisała książkę intymną, ale nie ciepłą. Czytam ją z fascynacją. To śmiała, brutalna opowieść o sile rażenia wojny. O cenie, jaką płaci kobieta za małżeństwo z korespondentem wojennym. Zastanawiam się, jaką cenę za tę książkę zapłaci korespondent.
– Wojciech Tochman

 

Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie – Szymon Hołownia

Szymon Hołownia poleca: Oferta last minute: załap się na podróż do nieba! 24 godziny, 24 miejsca, 24 wersje chrześcijaństwa…

  • uciekłem przed parą kapelanów w mundurach Armii Zbawienia
  • oddychałem liturgią u szkockich benedyktynów
  • z właścicielem katolickiej księgarni na Guam spierałem się o różnice między Obamą i Hitlerem
  • latałem śmigłowcem pilotowanym przez honduraskiego kardynała
  • widziałem jakich cudów dokonuje nasz Kościół w Afryce
  • na Filipinach byłem na mszy w galerii handlowej
  • w wojskowej kantynie w bazie Navy na Pacyfiku rozmawiałem o piątym przykazaniu z księdzem komandorem 

 Czy ktoś wierzy, czy nie, czyta się wybornie. Jak dla mnie – najlepsza rzecz Szymona.

– Marcin Prokop

 Niezwykła podróż, tak geograficzna, jak i duchowa. Szymon zagląda w zakamarki duszy swoich rozmówców i to jest prawdziwa wartość tej książki.

– Kinga Baranowska, himalaistka 

 Miłośnik egzotycznych lotnisk i najgorszych hoteli Szymon Hołownia – przemierzył setki tysięcy kilometrów, aby odkryć dla nas chrześcijaństwo na nowo.

Kardynał Maradiaga, kandydat na papieża, pilotował dla niego śmigłowiec w Hondurasie. Od księdza komandora US Navy na Guam dowiedział się, że w amerykańskiej armii też można zostać świętym. Miejsca spotkania z koptyjką Mariam nie ujawni nigdy – w Egipcie wydano na nią wyrok śmierci za porzucenie islamu.

Dotknij chrześcijaństwa w jego niezwykłej różnorodności. Poczuj się częścią wspaniałej wspólnoty, żywej24h na dobę.

Złotówka ze sprzedaży każdego egzemplarza książki zostanie przeznaczona na sierociniec Kasisi Children’s Home w Zambii.

Kuchenne Rewolucje. Przepisy Magdy Gessler – Magda Gessler

 

 

kuchenne rewolucjeCzy jesteście gotowi na metamorfozę także we własnej kuchni?

 Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Magda Gessler, nazywana „czarodziejką w kuchni”, przemienia nawet najgorszą jadłodajnię w wykwintną restaurację. Słynna szefowa kuchni zdradza tajniki swojego sukcesu: przepisy, porady i kulisy programu telewizyjnego, w którym nie boi się nawet najbardziej radykalnych rozwiązań. Autorka odkryje przed wami swój kulinarny świat i być może zachęci was do przeprowadzenia rewolucji we własnej kuchni.

Słynna restauratorka prezentuje swoje dotąd niepublikowane przepisy, które zmieniły kulinarne oblicze kraju. Czy jesteście gotowi na przyjęcie Magdy Gessler pod swój dach i na metamorfozę we własnej kuchni? Dzięki Kuchennym rewolucjom zrozumiałam, że łyżką naprawdę można zawojować świat. Mam nadzieję, że ta wiedza przyda się Wam do stworzenia we własnych domach magicznej rzeczywistości cudownie pachnących potraw, serdecznych spotkań i szczerych rozmów przy stole. Książka, którą właśnie trzymacie w rękach, zawiera najlepsze przepisy, których użyłam podczas realizacji odcinków programu. Znajdziecie w nich polskie składniki naszych kuchni regionalnych, doprawione rodzinnym ciepłem, serdeczną przyjaźnią i radosnym spełnieniem. Magda Gessler

Trafny wybór – J.K. Rowling

Pierwsza powieść J. K. Rowling dla dorosłych. Książka Zupełnie inna niż Harry Potter!

Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd.

Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie?

Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku.

Joanne K. Rowling o książce i nowym wydawcy – „Zupełnie inna niż Harry Potter” „Chociaż pisanie tej książki niezwykle mnie cieszyło, to moja nowa powieść jest zupełnie inna niż seria o Harrym Potterze, którą doskonale wydawał mój polski wydawca książek dziecięcych – Media Rodzina. Sposób, w jaki Znak planuje podejść do nowego etapu w mojej literackiej karierze, zrobił na mnie ogromne wrażenie i z przyjemnością powierzam mu wydanie mojej nowej powieści The Casual Vacancy.”

Henryk Woźniakowski, prezes Wydawnictwa Znak Największą radością wydawcy są książki, które kształtują wyobraźnię czytelników, a nowa powieść J.K. Rowling z pewnością do takich się zalicza. Cieszę się, że nasze wydawnictwo ma swój udział w tym niezwykłym przedsięwzięciu, jakim jest wydanie The Casual Vacancy w Polsce. „Publisher Weekly” „Trudno sobie wyobrazić autora, który byłby bardziej kochany przez swoich czytelników”.

Michael Pietach, amerykański wydawca książki „To nie magia, ale czarny humor”.

Arthur Levine, redaktor książki „J.K. Rowling ma wszystkie zalety wielkiego pisarza. Tworzy wspaniałe postaci i wciągającą fabułę. Ma poczucie humoru i umiejętność oddawania emocji”.

Charles Finch, pisarz „J.K. Rowling mogłaby napisać instrukcję obsługi kosiarki, a i tak sprzedałaby się w 2 milionach egzemplarzy. Ona nigdy nie napisze niczego, czego bym nie chciał przeczytać”.

Decydujący moment. Nowe zjawiska w fotografii polskiej po 2000 roku – Adam Mazur

Pierwsza książka prezentująca ostatnią dekadę polskiej fotografii. Sylwetki i prace najważniejszych twórców od fotografii artystycznej, reporterskiej, po fotografię mody. W obszernym wstępie autor porządkuje i interpretuje najciekawsze zjawiska. Decydujący moment to książka dla wszystkich, których fascynuje bogactwo współczesnej fotografii pozycja obowiązkowa zarówno dla kolekcjonerów, jak i dla osób dopiero poszukujących swojej drogi w tej różnorodnej i wciąż rozwijającej się dziedzinie.
Sylwetki 92 współczesnych polskich fotografów.
Ponad 500 kolorowych zdjęć.
Syntetyczny obraz najbardziej interesujących zjawisk w nowej polskiej fotografii.
Wydanie dwujęzyczne, polsko-angielskie.

Adam Mazur (ur. 1977) krytyk, historyk sztuki, amerykanista. Pracuje jako kurator CSW Zamek Ujazdowski, gdzie przygotował m.in. wystawy: Nowi dokumentaliści, Efekt czerwonych oczu, Schizma, Świat nie przedstawiony, jest także autorem licznych wystaw organizowanych w instytucjach polskich i zagranicznych. Napisał książki: Kocham fotografię (2009) i Historie fotografii w Polsce 18392009 (2010). W latach 20042011 był redaktorem naczelnym magazynu Obieg. Publikuje w prasie krajowej i zagranicznej. Stale współpracuje z Kwartalnikiem Fotografia i Dwutygodnikiem.

Fotografowie opisani w książce: Bąkowski, Bedyńska, Berendt, Bownik, Breguła, Brzeżańska, Ciszewski, Ćwik, Dąbrowski, Długosz, Dragan, Dzienis, Forecki, Gomulicki, Grochowiak, Grospierre, Grynberg, Grzeszykowska, Grzędziński, Gudzowaty, Hueckel, Janicka, Jelski, Korzeniecka, Kowalczyk, Kowalski, Kozanowski, Krajewska i Wieczorek, Kramarz, Kramski, Krawiec, Kulik, Laksa, Libera, Łodzińska, Łowżył, Łódź Kaliska, Majak, Mielnikiewicz, Milach, Miller, Niedenthal, Omulecki, Orłowska, Orski, Orzechowska, Osika, Pańczuk, Petersen, Pijarski, Pisuk, Pogoda, Pokrycki, Poremba, Prażmowski, Przeździk, Pustoła, Radziszewski, Rayss, Rogalski, Rogiński, Rolke, Saciłowski, Sadowski, Skąpski, Smaga, Sokołowska, Sokołowski, Staniszewska, Stępiński, Szlaga, Tarasiewicz, Tobis, Tomaszewski, Trzciński, Uklański, Wawrzyniak, Wiech, Wiechowska, Wieteska, Wilczyk, Zastróżna, Zawada, Zieliński, Zjeżdżałka, Zorka Project, Żak.
Recenzja książki Decydujący moment. Nowe zjawiska w fotografii polskiej po 2000 roku
– Adam Mazur
Adam Mazur to krytyk, historyk sztuki, amerykanista, znany ze swojej pasji, jaką jest fotografia.
Autor po raz kolejny stworzył, bo nie tylko napisał, świetną książkę o fotografii. Pięknie wydana książki, w dużym formacie, cieszy nie tylko oko, ale również ciekawość zainteresowanych fotografią. Ma bowiem wstęp opisujący i wyjaśniający co zdarzyło się w polskiej fotografii po 2000 roku.
W przypadku tej książki ważne są również dane statystyczne. Otóż zawiera ona sylwetki i zdjęcia 92 współczesnych polskich fotografów (mężczyzn i kobiet oczywiście też). A zdjęć tych jest ponad 500! Kolorowe, w dużym formacie! Mniam!
Jakieś minusy, czy tylko będę się tak zachwycał? Oczywiście mogłaby być obszerniejsza, przedstawiać większą liczbę fotografów i ich dorobek, ale mam nadzieję, że Adam Mazur już pracuje nad jej kolejną wersją, suplementem czy też zupełnie nową książką opisującą polską fotografię.
A wbrew zdaniu niektórych, jest ona bardzo ciekawa, sporo się w niej dzieje, a Polacy i ich zdjęcia są przecież często doceniane na świecie zarówno przez krytyków jak i publiczność.
Mazur jak zwykle momentami prowokuje swoim spojrzeniem na fotografię. Jego teksty o fotografach nie są suchymi notkami biograficznymi, ale ze swadą napisanymi esejami. Na szczęście nie oczekuję od autora silenia się na obiektywizm, bo w końcu opisuje sztukę…
Dzięki lekturze można uporządkować sobie wiedzę na temat współczesnej polskiej fotografii, pogłębić ją. I na dodatek pochwalić się nią w świecie, ponieważ książka jest dwujęzyczna, polsko – angielska.
Musisz mieć, jeśli naprawdę interesujesz się fotografią!

Trylogia Millennium – Stieg Larsson

trylogia milleniumKsiążki z serii Millennium to doskonałe powieści kryminalne z zawiłymi historiami i interesującymi, bardzo rozwiniętymi charakterami bohaterów. Wywodzą się z najlepszej szwedzkiej tradycji fikcji i literatury kryminalnej, którą rozpoczął w latach 60. ubiegłego wieku Sjowall & Wahloo, a kontynuowali Henning Mankell, Hakan Nesser i wielu innych doskonałych autorów.

Powieści te są wyjątkowym zjawiskiem nie tylko w Skandynawii. Stają się jedna po drugiej hitami na listach bestsellerów w całej Europie. Prawa do tłumaczenia serii sprzedano do ponad 34 krajów. W Danii i Norwegii książki Stiega Larssona zajęły pierwsze miejsce na liście najlepiej sprzedających się książek 2007 roku, wyprzedzając nawet Harry Pottera.

Pierwsza książka trylogii Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, ukazała się na początku 2005 roku. W 2006 opublikowano kolejny tom serii: Dziewczyna, która igrała z ogniem. W połowie 2007 roku wydano ostatnią część serii, czyli Zamek z piasku, który runął. Wiosną 2008 rozpoczęto realizację filmu na podstawie trylogii Millennium.

Bohaterami wszystkich trzech serii są Mikael Blomkvist – dociekliwy dziennikarz finansowy i wydawca niezależnego magazynu Millennium oraz Lisbeth Salander – intrygująca outsiderka i utalentowana hakerka komputerowa, pracująca jako wolny strzelec dla służb bezpieczeństwa.

Ta niezwykła para w każdej z części serii podejmuje wyjątkowo trudne wyzwania. W opinii wielu wydawców, wszystkie historie zawarte w trylogii: śledztwa, dochodzenia w sprawie morderstwa, czy finansowe krętactwa wydarzyły się naprawdę.

Trylogia Millennium Stiega Larssona to bestsellerowe powieści kryminalne, wywodzące się z najlepszej szwedzkiej tradycji fikcji i literatury kryminalnej: świetnie napisane, z trzymającą w napięciu fabułą i fascynującymi postaciami. Wyjątkowe zjawisko na światowym rynku literackim! Te książki można czytać na wielu płaszczyznach: jak kryminały pełne mrocznych i nierzadko politycznych tajemnic, jak doskonałe, wielowątkowe powieści współczesne, pełne prawdziwych zdarzeń i osób, i w końcu jak thriller psychologiczny. Wciągające i jedyne w swoim rodzaju.

W skład pakietu wchodzą 3 tomy trylogii:

  1. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
  2. Dziewczyna, która igrała z ogniem
  3. Zamek z piasku, który runął

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Dziennikarz i wydawca magazynu „Millennium” Mikael Blomkvist ma przyjrzeć się starej sprawie kryminalnej sprzed czterdziestu lat, kiedy zniknęła bez śladu Harriet Vanger. Do pomocy dostaje Lisbeth Salander, młodą, intrygującą outsiderkę i genialną researcherkę. Blomkvist i Salander tworzą niezwykły team. Wspólnie szybko wpadają na trop mrocznej i krwawej historii rodzinnej.

Dziewczyna, która igrała z ogniem
W kolejnej części trylogii Millennium śledzimy dalsze emocjonujące przygody dwójki bohaterów, Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista, których losy ponownie się splatają. Lisbeth na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności jest podejrzana o popełnienie ciężkiego przestępstwa i ścigana przez policję. Mikael nie wierzy w jej winę i zaczyna prowadzić własne śledztwo. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem…

Zamek z piasku, który runął
Życiu Lisbeth Salander znów zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Mikael Blomkvist sięga w mroczną przeszłość Salander i rusza w pogoń za prawdą. Wywołuje tym samym trzęsienie ziemi w rządzie i służbach bezpieczeństwa.

KSIĄŻKU KUPISZ TUTAJ:

Albertus.pl 83.00 zł

Empik.pl 91.99 zł

Inbook.pl 70.68 zł

Matras.pl 52.43 zł

Saturn.pl 89.90 zł

  Prześlij swoją recenzję>>>

 

Trójka z dżemem. Palce lizać! Biografia pewnego radia – Marcin Gutowski

333 sceny z życia radiowej Trójki.

Jej pierwszy krzyk w prima aprilis roku 1962 słyszy cała Polska. Już w wieku przedszkolnym niepokornym charakterem zjednuje sobie tysiące przyjaciół. Egzamin dojrzałości zdaje ze świetnymi wynikami wiosną 1981 roku, ale prawdziwy test czeka ją dopiero kilka miesięcy później. Bój o niezależność i rzetelność toczy także po przełomie roku 1989.

Dzięki rozmowom z ponad setką byłych i obecnych współpracowników oraz kilometrom taśm archiwalnych Marcin Gutowski stworzył niezwykły portret rodzinny. Biografia Trójki to nie tylko historia radiostacji. To także opowieść o znanych i kochanych dziennikarzach, którzy każdego dnia udowadniają milionom wielbicieli Trójki, że w zmieniającym się świecie jej jednej mogą być pewni.

Jak cenzura wpuściła na antenę Orwella i Jezusa? Czy Beethoven i Bach próbowali obalić system? Dlaczego III Programu Polskiego Radia namiętnie słuchał nawet towarzysz Gomułka? Kto odpowiadał za największą kompromitację w historii polskiego futbolu?

O blaskach i cieniach pracy w kultowej radiostacji przy ulicy Myśliwieckiej opowiadają twórcy Trójki:Wojciech MannMarek Niedźwiecki, Jacek Fedorowicz, Magda Jethon, Artur Andrus, i inni dziennikarze, dzieląc się z czytelnikiem nie tylko błyskotliwymi anegdotami i zabawnymi historiami o popularnych programach, ale także swoimi wpadkami na antenie.

Trójka z dżemem. Palce lizać! to książka przygotowana specjalnie z okazji 50. urodzin III Programu Polskiego Radia. Dzięki rozmowom z ponad setką byłych i obecnych współpracowników stacji i kilometrom taśm archiwalnych Marcin Gutowski zabiera czytelnika w sentymentalną podróż na drugą stronę radioodbiornika. Pasjonująca lektura nie tylko dla wiernych słuchaczy Programu III, ale i dla tych, którzy historię Trójki dopiero chcieliby poznać!

Trójka z dżemem to przysmak znany nawet w Mandżurii!