Dziennik. Tom 3. 1980-1989 – Sławomir Mrożek

Dziennik. Tom 3. 1980 1989 212x300 - Dziennik. Tom 3. 1980-1989  - Sławomir MrożekTrzeci tom Dziennika Sławomira Mrożka spełnia wszystkie kryteria, aby być uznanym za arcydzieło memuarystyki. Samo nazwisko autora gwarantuje najwyższy poziom literacki. Ale nie o styl jedynie tu chodzi, a o szczerość, czasem aż bolesną, w dokonywanej niemal na każdej stronie autoanalizie. Sławomir Mrożek z lat 80-tych minionego wieku to pisarz uznany na całym świecie, wydawany i często wystawiany na scenie, jednocześnie to pisarz ciągle borykający się z własnymi kompleksami, artysta o wielkim talencie, dla którego brak natchnienia i pomysłów jest najgorszą katorgą z możliwych. Tak jak w tomach poprzednich Mrożek bez znieczulenia pisze o sobie i o innych pisarzach, o miejscach, które odwiedza, o książkach, które czyta i które właśnie pisze, a także o alkoholu, który przynosi zapomnienie, słowem odkrywa przed nami całą swa duszę.

Dziennik. Tom 2. 1970-1979 – Sławomir Mrożek

Dziennik. Tom 2. 1970 1979 210x300 - Dziennik. Tom 2. 1970-1979 - Sławomir MrożekOdyseja Sławomira Mrożka trwa!
Wyczekiwany kolejny, drugi tom “Dziennika” Sławomira Mrożka obejmuje lata 1970-1979. Pisarz przebywa w tym czasie na emigracji – podróżuje po Europie, zwiedza Stany Zjednoczone, po raz pierwszy też odwiedza Amerykę Południową.
Prywatne zapiski pomagają zajrzeć w prywatny świat dramaturga. Dostarczają też wielu ważnych informacji o genezie jego dzieł. Jedno jest pewne – przed czytelnikami kolejny etap fascynującej intelektualnej przygody.
Wydanie pierwszego tomu “Dziennika” Sławomira Mrożka było najważniejszym wydarzeniem literackim 2010 roku. Książka zdobyła nagrodę czytelników Nike 2011.
Justyna Sobolewska “Polityka”: “Lornetka sprawia mi wiele radości” – notuje Mrożek. Dzięki niej mógł podglądać ludzi, nie będąc przez nich widzianym. Każdy wzrok go bowiem peszył, musiał udawać i zakładać jakąś maskę. A tak, obserwował bezkarnie i do woli. W dzienniku sam siebie obserwuje jakby przez lornetkę. Pierwszy tom jest rzeczywiście czymś wyjątkowym na tle dzienników innych polskich pisarzy. Przynosi zapis bardzo dogłębnej i bezlitosnej autoanalizy. Tutaj świat zewnętrzny, spotkania, ludzie, zdarzenia są tylko dodatkiem do zmagań wewnętrznych: “Świat przeszkadza mi w życiu” – notuje.

Roman Pawłowski “Gazeta Wyborcza”: “Dziennik” Mrożka warto czytać, bo to historia nie tylko jednego pisarza, ale całej generacji intelektualistów ze wschodniej Europy, którzy podobnie jak on stanęli przed dylematem: zachowanie tożsamości za cenę kompromisu czy wolność połączona z ryzykiem utratym korzeni. Szczery do bólu, przepełniony goryczą, chwilami ekshibicjonistyczny, jest jednym z najbardziej gorzkich świadectw ludzkiego dążenia do wolności.
Dariusz Nowacki, “Tygodnik Powszechny”: Kto wie, czy dla dzisiejszej i jutrzejszej publiczności kulturalnej to nie dzieła dramaturgiczne lecz pisma prywatne Sławomira Mrożka okażą się najbardziej atrakcyjne.

O autorze

Sławomir Mrożek (ur.1930), dramatopisarz, prozaik, satyryk. Prawdopodobnie najczęściej grywany w kraju i za granicą polski dramaturg współczesny. Jeden z najbardziej poczytnych polskich prozaików.
Jego twórczość przekładana była na kilkanaście języków.

Dziennik. Tom 1. 1962-1969 – Sławomir Mrożek

Dziennik. Tom 1. 1962 1969 209x300 - Dziennik. Tom 1. 1962-1969  - Sławomir MrożekPierwszy tom Dziennika Sławomira Mrożka obejmujący lata 1962 – 1969. Pisany krwią i żółcią, tęsknotą i złością, niespokojnymi nocami i podczas szczęśliwych dni. Piórem i na maszynie. Przez kilkadziesiąt lat. W trzydziestu kilku miastach, kilkunastu krajach i na trzech kontynentach. Ponad trzy tysiące stron rękopisu i prawie osiemset stron maszynopisu. Osobiste zapiski, baczna obserwacja współczesności i unikalna kronika epoki.

Kolejne tomy obejmować będą lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte – całość ukaże się w trzech tomach.

Sławomir Mrożek (ur.1930), dramatopisarz, prozaik, satyryk. Prawdopodobnie najczęściej grywany w kraju i za granicą polski dramaturg współczesny.

Jeden z najbardziej poczytnych polskich prozaików. Jego twórczość przekładana była na kilkanaście języków.

 

Baltazar Autobiografia – Sławomir Mrożek

Baltazar Autobiografia 216x300 - Baltazar Autobiografia - Sławomir MrożekZe wstępu Antoniego Libery:

“Sławomir Mrożek w słowie wstępnym i zakończeniu tej książki powiada, iż spisywanie wspomnień podjął w celach terapeutycznych. Chodziło o to, aby za pomocą metodycznego drążenia pamięci i przelewania na papier zawartych w niej przeżyć, obrazów i myśli pokonać afazję (utratę zdolności posługiwania się językiem, zarówno w mowie, jak w piśmie), którą został on dotknięty w wyniku udaru mózgu.
[…]
Ludzie dotknięci afazją, a także pokrewnymi przypadłościami, takimi jak amnezja czy syndrom Alzheimera, zdają się stanowić dla niego zaledwie wyostrzony przypadek… normalnego ludzkiego losu. Chodzi o to, że człowiek, z natury rzeczy

przobrażając się w czasie, traci, i to nie raz, samego siebie; wielokrotnie przestaje być tak zwanym sobą. ‘Tak zwanym’, bo gdy się zastanowić nad sensem tego zaimka, zaczyna się on ‘rozmywać’; staje się, jak określa to pisarz przy innej okazji, ‘lingwistyczną ułudą’.

Inaczej mówiąc, Sławomir Mrożek, którego zresztą zawsze zajmowała kwestia tożsamości (narodowej, społecznej, kulturowej), z godną podziwu odwagą i determinacją wykorzystał przypadek własnej choroby do podjęcia zasadniczego problemu człowieka, jakim jest samoidentyfikacja jednostki. Co rozumiemy, mówiąc o sobie ‘ja’? Co to właściwie znaczy, że czujemy się ‘sobą’? Czy jest to stan ciągły, czy zmienny, a jeśli zmienny, to, co podlega zmianie? Co jest podstawą naszej tożsamości, którą wiążemy z naszym imieniem i nazwiskiem?

[…] Pisarz mówi o tym najzwyczajniej, jak jest to tylko możliwe.

[…] Pod koniec tego raportu o życiu Sławomira Mrożka jego autor opowiada o śnie, jaki miał w Paryżu w grudniu 2003, w półtora roku po przebytym udarze. To właśnie w tym śnie poznał on swoje nowe imię i ‘usłyszał’ zapowiedź ‘dalekiej podróży za granicę’. Nie ma powodu wątpić w szczerość tego wyznania; nie wydaje się, aby piszący wymyślił ten sen dla celów kompozycyjnych, a zwłaszcza dobrał sobie imię. Nie jest ono jednak pospolite ani mało znaczące. Nieodparcie kojarzy się z ostatnim królem Babilonii, a przez to ze słynną przepowiednią podczas mitycznej uczty. Chodzi oczywiście o biblijne ‘mane, tekel, fares’, wypisane na ścianie tajemniczą ręką. Przypomnijmy, co znaczą te słowa:

Policzono, zważono, rozdzielono. Policzył Bóg królestwo twoje i kres mu położył. Zważony jesteś i znaleziony za lekkim. Rozdzielono królestwo twoje i dano je Medom i Persom.

Baltazar vel Sławomir Mrożek dokonuje w tej książce bilansu swego życia (‘liczy’) i ocenia samego siebie (‘waży’). Ponieważ zaś nie posiada żadnego królestwa i nie ma czego dzielić, d z i e l i s i ę tym, co ma, czyli swoją mądrością. A mądrość ta powiada: to, co nas scala, to pamięć i mowa. Oto jedyne królestwo człowieka.”

Źródło: noir.pl

Sławomir Mrożek
BALTAZAR. Autobiografia
Oficyna Literacka “Noir sur Blanc”, Warszawa, marzec 2006
120 x 170, 260 ss., miękka lub twarda oprawa
ISBN 83-7392-138-9
noir.pl

Książka nominowana do Nagrody “Nike 2007”.

Zobacz również: “Mrożek podwójny lub obrzędy powrotu” – o książce Baltazar. Autobiografia pisze Adam Poprawa, “Twórczość”, listopad 2006.

KSIĄŻKA JAK LEKARSTWO

Ta książka miała być lekarstwem. Sławomir Mrożek przeszedł przed pięcioma laty ciężki udar mózgu. Jego następstwem była utrata zdolności mówienia i pisania. Z czasem pisanie właśnie zalecono Mrożkowi jako terapię ułatwiającą powrót do normalnego funkcjonowania. Dramatopisarz zaczął więc notować dzieje burzliwego życia – w ten sposób uczył się siebie, pisania, własnej pamięci. Te zapiski złożyły się na niezwykłą książkę.

Baltazar… nie jest oczywiście wyczerpującą biografią. Mrożek nie opisuje całego życia po kolei i ze szczegółami, sam istnieje na kartach Baltazara… po prostu jako człowiek, właściwie nie istnieje tu jako wzięty na całym świecie dramatopisarz. Próbuje raczej notować osobiste obrazy, które pozostały mu w pamięci, czasem jakieś ważne prywatne wydarzenia, częściej po prostu atmosferę, w której był zanurzony. Tę metodę pisarską, chociaż pewnie przyszła ona bezwiednie, raczej nie była planowana, dobrze streszcza taki opis: “W maju dostałem zapalenia ucha środkowego, potem moja siostra wbiła sobie w oko nożyczki, a długo oczekiwane lądowanie wojsk sprzymierzonych w Normandii nastąpiło dopiero 6 czerwca 1944 roku”. W tym sensie Baltazar… jest raczej historią życia niż historią efektownej kariery.

Wspominanie zaczyna się tu od lat najwcześniejszych – od Prokocimia, w którym początkowo mieszkali rodzice pisarza, przedwojennego Krakowa, do którego niebawem mieli się przeprowadzić, lat okupacji, które spędził w Borzęcinie. Sporo miejsca Mrożek poświęca rozmaitym powojennym perturbacjom – studiom na architekturze, które szybko przestały go zajmować, przyjaźniom, m.in. z Leszkiem Herdegenem, niemądremu debiutanckiemu reportażowi o Nowej Hucie opublikowanemu w “Przekroju”, swoim pierwszym krakowskim mistrzom literackim z Domu Literatów na Krupniczej, pisaniu w “Dzienniku Polskim”. Także krótkotrwałej, naiwnej wierze w komunizm, o której pisze tak: “Mając 20 lat, byłem gotowy na przyjęcie każdej propozycji ideologicznej bez zaglądania jej w zęby, byle tylko była rewolucyjna. (…) I tak miałem szczęście, że nie urodziłem się Niemcem, rocznik – powiedzmy – 1913. Byłby ze mnie hitlerowiec, ponieważ technika werbunku była tak sama”.

W Baltazarze… znajdziemy oczywiście fragmenty, w których mrożkowskie poczucie humoru daje znać o sobie, jak choćby scena lektury “Kalendarza robotniczego 1949 roku”. Tekst był nudny i Mrożek nic z niego nie zapamiętał. Poza jednym: “Bolesław Bierut urodził się w Rurach Jezuickich”.

Jeśli jednak Baltazar… jest książką niezwykłą, to chyba dlatego, że najczęściej pojawia się w niej ton charakterystyczny dla człowieka dojrzałego – to ton spokoju i zgody na bieg zdarzeń taki, jaki jest. Sławomir Mrożek, nawet w latach największych sukcesów teatralnych, uchodził za absurdystę, młodego krakowskiego rysownika i autora humoresek uważano w latach 50. po prostu za satyryka, nawet w języku potocznym o szczególnych głupstwach przyjęło się mówić, że “są jak z Mrożka”. Tu zaś obcujemy z niemal nieznanym i zaskakującym obliczem pisarza. Właśnie sceny serio robią największe wrażenie, m.in. wspomnienie trwożliwej nocy, kiedy ojciec mówi mu o poważnej chorobie matki, czy ostatnie szpitalne odwiedziny – wspomnienie krótkiego spotkania z matką umierającą na gruźlicę.

 

Pigmej – Chuck Palahniuk

Pigmej 191x300 - Pigmej - Chuck Palahniuk“Pigmej” to opowieść o trzynastoletnim agencie wywiadu, z racji niewielkiego wzrostu i drobnej postury nazywanym przez wszystkich Pigmejem, który w ramach wymiany międzynarodowej przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Pigmej, agent w służbie Jej Totalitarnej Mości, niczym nastoletni James Bond z kraju Trzeciego Świata, ma wypełnić tajną misję, która wkrótce doprowadzi do całkowitego zniszczenia zdegenerowanej kultury kapitalizmu. Wcześniej jednak będzie zmuszony przeżyć pół roku u typowej amerykańskiej rodziny i zmierzyć się z wszystkim tym, czego nauczono go nienawidzić.

Jak ryba w wodzie. Wspomnienia – Mario Vargas Llosa

Noblista sam o sobie.
Jak ryba w wodzie. Wspomnienia 203x300 - Jak ryba w wodzie. Wspomnienia - Mario Vargas LlosaMario Vargas Llosa nigdy nie był grzecznym chłopcem.
W swojej autobiografii i bez cenzury pisze o wybrykach młodości, szalonych miłościach i początkach pisarstwa.
Trudna relacja z ojcem, który zostawił matkę w ciąży,i pisanie jako rodzaj buntu przeciwko niemu. Lata spędzone w szkole wojskowej Leoncio Prado, które stały się kanwą jego głośnego debiutu Miasto i psy. Skandaliczny ślub z „ciotką Julią”, miłość do kuzynki Patrycji, która stanie się jego drugą żoną, czy burdel zwany Zielonym Domem. To tylko niektóre z wielu sensacji, jakie odkrywa przed nami niezwykły pisarz. Kto czytał powieści Vargasa Llosy, odnajdzie tu wiele znanych już wątków, a kto nie czytał, nabierze wielkiej ochoty…

Mapa i terytorium – Michel Houellebecq

Mapa i terytorium 183x300 - Mapa i terytorium - Michel HouellebecqNajnowsza powieść Houellebecqa, która stała się wydarzeniem, zanim trafiła do księgarń, a wkrótce po premierze została uhonorowana prestiżową Nagrodą Goncourtów oraz otrzymała wyróżnienie ?Lista Goncourtów: polski wybór”. Jed Martin, debiutujący artysta, odnosi olbrzymi sukces za sprawą zdjęć przedstawiających mapy, po czym powraca do swojej pierwotnej twórczości, czyli do malarstwa. Wstęp do katalogu wystawy jego obrazów ma napisać światowej sławy pisarz, Michel Houellebecq – typ niezbyt przystępny, zdecydowanie za dużo pijący i strasznie zaniedbany. Między artystami zawiązuje się nić przyjaźni. Gdy kilka lat później pisarz zostaje zamordowany, Martin decyduje się pomóc w wyjaśnieniu przerażającej zbrodni. Kolejną już powieść enfant terrible francuskiej sceny literackiej można czytać na kilku poziomach. Mapa i terytorium to oczywiście biografia fikcyjnego artysty Jeda Martina, z mocnym wątkiem kryminalnym. Ale jest to również błyskotliwa satyra społeczna – bo jak inaczej potraktować ironiczny portret paryskich środowisk artystycznych? – i traktat o ułomności relacji międzyludzkich, które tak dobrze obrazuje historia Jeda i jego ojca. Grzechem byłoby też nie wspomnieć o powracającym motywie grzejnika, czyli o zabawie pisarza z tradycją powieści francuskiej.

W Mapie i terytorium pisarz zanurza się we współczesnym świecie artystycznym. Oczekiwaliśmy ładunku wybuchowego, zamiast tego otrzymaliśmy pokaz fajerwerków – mieszankę humoru, sarkazmu i melancholii.
“Le Nouvel Observateur”

U Houellebecqa geografia staje się geografią duszy, a psychologia – psychologią naszej pamięci zbiorowej.
Martine Aubry

Potrzeba było zaledwie minuty i dwudziestu dziewięciu sekund, żeby wyłonić zwycięzcę tegorocznej Nagrody Goncourtów – Michela Houellebecqa.

Bratysława. Miasta marzeń

Bratysława. Miasta marzeń 300x300 - Bratysława. Miasta marzeńW ciągu blisko tysiąca lat istnienia Bratysława była ośrodkiem rozwoju kultury kilku narodów – Węgrów, Niemców, Żydów i Słowaków.

Historyczne centrum stolicy jest niewielkie, ale niezwykle urocze i pełne miejsc oraz obiektów wartych zobaczenia. Należą do nich stare kościoły, pałace, wąskie średniowieczne uliczki oraz, górujacy nad miastem, imponujący średniowieczny zamek. Ponadto godnymi odwiedzenia są miejscowe muzea. 

Bratysława oferuje również zabawę i rekreację na wolnym powietrzu zarówno w granicach miasta, jak i najbliższej okolicy. Prawie bez przerwy organizowane są tu festiwale i festyny, międzynarodowe targi oraz wystawy. 

Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej polsko-słowacki (Slovnik právnickej a ekonomickej terminológie pol´sko-slovenský)

Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej polsko słowacki 187x300 - Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej polsko-słowacki (Slovnik právnickej a ekonomickej terminológie pol´sko-slovenský)20 000 specjalistycznych haseł i podhaseł tworzących odrębne jednostki znaczeniowe. Słownictwo z zakresu ekonomii, gospodarki, handlu międzynarodowego, finansów, bankowości, obrotu giełdowego, ubezpieczeń, transportu, marketingu, prawa cywilnego, karnego i gospodarczego, z uwzględnieniem pewnego zakresu słownictwa ogólnego, występującego w tekstach ekonomicznych i prawniczych. Spis skrótów nazw ważniejszych instytucji i organizacji polskich oraz międzynarodowych.

Futuryzm w czeskim pejzażu literackim – Ilona Gwóźdź-Szewczenko

futuryzm - Futuryzm w czeskim pejzażu literackim - Ilona Gwóźdź-SzewczenkoFuturyzm jako persona non grata w czeskiej przestrzeni literackiej
Futuryzm jako bodziec obrazoburczy i impuls obrazotwórczy