Młody nowojorczyk marzący o karierze pisarza przeżywa kryzys. Jest znużony pracą w renomowanym czasopiśmie, zostawiła go żona i cierpi na brak weny. Aby zapomnieć o problemach, pogrąża się w kokainowym nałogu oraz świecie pubów i nocnych klubów Manhattanu. Chce skosztować wszystkiego, co ten raj ma w ofercie, choć jednocześnie czuje, że kac następnego dnia rano może być rezultatem czegoś więcej niż nadmiaru narkotyków i alkoholu.

“Jasne światła wielkiego miasta” to entuzjastycznie przyjęta przez krytykę debiutancka powieść, dzięki której Jay McInerney znalazł się w gronie najważniejszych pisarzy naszych czasów. Jej nieoczekiwany sukces dał początek serii książek młodych autorów, m.in. Breta Eastona Ellisa i Michaela Chabona. Opisywano je jako: “powieści kultury kokainowej” – z uwagi na odniesienia do popularności narkotyków w latach osiemdziesiątych, “prozę yuppie” – gdyż odzwierciedlały charakterystykę ówczesnej kultury yuppie, czy “powieści pokolenia MTV” – z racji krótkich rozdziałów i wartkiej fabuły (na podobieństwo teledysków w MTV)..

One thought on “Jasne światła wielkiego miasta – Jay McInerney

  1. marika

    Debiutancka powieść Amerykanina Jay`a McInerneya na początku wywołała u mnie zdziwienie, dlaczego facet pracujący w redakcji czasopisma w dziale weryfikacji faktów nie posługuje się internetem, a tylko telefonem, faksem i biblioteczką… Sprawdziłam dlaczego: bo książka wyszła w latach osiemdziesiątych! Nieważne.

    Książka dla pracowników naszych korporacji i tych, którzy marzą o takiej robocie. Praca nudna ale i stresująca z powodu głupich szefów, nie spełnione marzenia nie dają spać, żona wykorzystała go i odeszła, a przyjaciel, no cóż, jest troszkę nieodpowiedzialny. Noce nasz bohater spędza w knajpianych kiblach wciągając do nosa co się da, w dzień zaś robi wszystko, by być lepszym pracownikiem. Oczywiście nawala i wywalają go. Nawet kupiony zegarek rozpada się po paru godzinach… I tylko zakupiona fretka Fred do czegoś się przyda. A była żona nie tylko nie chce do niego wrócić, ale na dodatek uważa, że nic się nie stało. Co za życie! Nic tylko rzucić się z okna.

    Śmiejemy się przez łzy z naszego bohatera, niespełnionego pisarza, którego losy są zbieżne z życiem jego twórcy. Naprawdę zabawna i pouczająca książka, bez dydaktyzmu. Samo życie, ale dalekie od pokazywanego w serialach. Książka kopie wszelkiego rodzaju yuppie po jajach i nie zostawia na nich suchej nitki.

Leave a Reply