Estetyka fotografii. Strata i zysk – Francois Soulages

Estetyka fotografii. Strata i zysk 198x300 - Estetyka fotografii. Strata i zysk - Francois SoulagesKsiążka François Soulages’a zarysowuje kontury estetyki fotografii, umożliwiając pytanie  o status fotografii jako sztuki. Refleksja ta bazuje na analizie licznych dzieł fotograficznych i  opiera się na definicji nowych pojęć, wypracowanych w świetle estetyki, filozofii oraz psychoanalizy. Na dzieło składają się trzy kręgi problemów:

– Jakie związki utrzymuje fotografia z rzeczywistością?

– Czym charakteryzuje się dzieło fotograficzne?

– Dzięki czemu sztuka fotograficzna sytuuje się w centrum, a nawet stanowi serce sztuki współczesnej?

Mój Wehrmacht – Janusz Rudnicki

Tom prozy Janusza Rudnickiego, ekscentrycznego czytelnika i prowokacyjnego komentatora cudzych tekstów, pełnego pasji i przekory burzyciela pomników, podszytego melancholią sowizdrzała, konsekwentnego zbieracza “rozsypanych po podłodze okruchów dnia powszechnego”. W otwierających książkę szkicach portretuje pierwsze damy Trzeciej Rzeszy i kobiety Brechta. W kolejnych tekstach zwraca się w stronę otaczającej go rzeczywistości, której jest bacznym i wrażliwym obserwatorem. Zanurza się w nurt błahych zdarzeń i codziennych sytuacji, by po chwili zniknąć za ich zasłoną, zacierając granicę między fikcją a realnością.

Janusz Rudnikic – urodził się w 1956 roku w Kędzierzynie-Koźlu. W 1983 wyjechał do Hamburga, studiował tam slawistykę i germanistykę. Stale współpracuje z „Twórczością”, ostatnio również z „Machiną”. Opublikował tomy prozy Można żyć (1992, Nagroda im. St. Piętaka za debiut), Cholerny świat (1994), Tam i z powrotem po tęczy (1997), Męka kartoflana (wyd. I: 2000). W 2004 roku w Wydawnictwie W.A.B. ukazał się Mój Wehrmacht, w 2007 – Chodźcie, idziemy, nominowane do nagrody NIKE i Europejskiej Nagrody Literackiej. Tom Śmierć czeskiego psa (W.A.B. 2009) znalazł się w finale nagrody NIKE, był także nominowany do nagrody GDYNIA, „Gwarancji Kultury” TVP Kultura i Literackiej Nagrody Europy Środkowej ANGELUS.

KSIĄŻKĘ KUPISZ TUTAJ:

Godi.pl

Margot – Michał Witkowski

MargotNajnowsza powieść autora “Lubiewa”. Szalona historia kilkorga “oryginałów”, którzy przechodzą w życiu dziwne przemiany. Margot-kobieta kierowca tira nocami przebiera się za dziwkę. Niepełnosprawna Asia kupuje CB-radio, by opiekować się kierowcami i zostaje “św. Asią od Tirowców”. Waldek, chłopak ze wsi, wyjeżdża do stolicy, by stać się Waldim Mandarynką, największym z rodzimych celebrytów… Rozbuchana językowo, pieprzna i groteskowa ballada o naszej rzeczywistości, od “Polski Z” po zakłamany świat showbiznesu.

Wiatr i pył – Tadeusz Konwicki

Tom zawiera wybór tekstów (wspomnienia, opowiadania, reportaże, scenariusze i inne formy literackie) napisanych przez Autora Kalendarza i klepsydry w latach 1946-2008, a nie publikowanych dotąd w żadnej z jego książek. Książka Wiatr i pył ilustrowana jest rysunkami Autora. 

Teksty wybrali i do druku przygotowali Tadeusz Lubelski i Przemysław Kaniecki.

Wiatr i pył to ekstrakt z prozy Tadeusza Konwickiego: wybór tekstów napisanych przezeń w ciągu sześćdziesięciu lat, a niepublikowanych dotąd w żadnej z jego książek. Zależało nam na połączeniu w jednym tomie tytułów najważniejszych, bez których świadectwo artystyczne pozostawione przez autora Sennika współczesnego byłoby niepełne i do których miłośnik powinien mieć w każdej chwili dostęp. Pan Tadeusz wyraził zgodę na proponowany wybór. Wymyślił tytuł. Podpowiedział chronologię jako wyłączną zasadę konstrukcji tomu. Choć inicjatywa wyszła z zewnątrz, Wiatr i pył jest od początku do końca kolejną książką Tadeusza Konwickiego, o tyle szczególną, że pod tekstem wypadałoby umieścić datę jej powstania: 1946-2008″. 
Tadeusz Lubelski 

Między Wschodem a Zachodem przez pogranicza Europy – Anne Applebaum

Przez ponad 1000 lat układ europejskich granic dyktował los wielu państw. Region Europy Środkowej podporządkowany był polityce i strategii ścierających się imperiów. Niniejsza książka odkrywa konkurujące i sąsiadujące kultury, religie, nacjonalizmy w obrębie państw „pogranicza”: na Litwie, Białorusi i Ukrainie, przez Kaliningrad nad Bałtykiem do Odessy nad Morzem Czarnym. Anne Applebaum pokazuje siłę przeszłości poprzez doświadczenia podzielonych granicami narodów. 

Powinniśmy być wdzięczni Anne Applebaum za tę książkę. Autorce udało się dotrzeć do niezwykłych miejsc i niezwykłych ludzi, a potem opowiedzieć historię w sugestywny, wzruszający sposób. Na kartkach tej świetnej książki, w której czuje się niekiedy ducha Franza Kafki i Brunona Schulza, odżywa dramatyczny świat permanentnie niespokojnych wschodnich rubieży Europy; świat, który ludziom Zachodu wydawać się może bardziej egzotyczny, nieodgadniony i tajemniczy niż dalekie barwne kontynenty naszej planety.

Ryszard Kapuściński

Anne Applebaum

Amerykańska pisarka i dziennikarka. Urodziła się w 1964 roku w Waszyngtonie, studiowała na uniwersytecie Yale i była stypendystką programu Marshalla w London School of Economics i St Antony’s College w Oksfordzie. Była też warszawską korespondentką „The Economist”, pisywała do „Wall Street Journal”, „Foreign Affairs” i „Literary Review”. Za swoją pierwszą książkę „Między Wschodem a Zachodem. Przez pogranicza Europy” otrzymała w 1996 roku nagrodę im. Adolpha Bentincka, a za wydany w 2003 roku „Gułag” – Nagrodę Pulitzera. Jest stałą felietonistką „The Washington Post”. Mieszka w Chobielinie pod Bydgoszczą, z mężem, Radkiem Sikorskim. 

Bombel – Mirosław Nahacz

BombelDruga książka Mirosława Nahacza „Bombel” to liryczna, a zarazem epicka, śmieszna, a zarazem przejmująco smutna opowieść o życiu wiejskiego pijaczka. Tytułowy bohater, siedząc na przystanku autobusowym w swojej wiosce, opowiada. Poszczególne rozdziały to zarazem kolejne opowieści – o wyprawie na Słowację, o Cyganach, o rybach, o pożarze i potopie….. bohater powierza nam całe swoje życie, aż do końca. W „Bomblu” Mirosław Nahacz po raz kolejny daje dowód absolutnego literackiego słuchu, niezwykłego wyczucia języka, które pozwalają mu nie tylko wysłuchać, ale także wspaniale literacko przetworzyć zasłyszaną opowieść, tak że żyje ona własnym życiem, a jej melodia i rytm głęboko zapadają w pamięć. Pozwalają mu na stworzenie postaci z krwi i kości – cierpiącej, czującej, do bólu autentycznej i żywej. Zarazem jedynej i niepowtarzalnej i w jakiś tajemniczy sposób uniwersalnej, jakby od dawna znajomej. Bombel śmieszy, wzrusza, przestrasza. Cóż więcej może podarować nam pisarz?

  • Bombel jest bohaterem chaplinowskim. Nie nosi wprawdzie melonika ani laseczki, ale poza tym robi z nami to samo, co bohater tamtych szybkich filmików. Jaki tam z niego bohater, powiedzą Państwo, zwykły to przecież wiejski pijaczyna. A ja na to odpowiem, że pojawienie się na ekranie wyobraźni takiego bohatera jak Bombel należy do wydarzeń słusznych i nieodwracalnych.

    Adam Wiedemann

  • Bombel — to my! Jest w tym bohaterze takie zderzenie różnych krańcowości ludzkiej natury, taka żywotność i jednoczesna zgoda na samo zatratę, taka nieumiejętność życia i umiejętność niezmożonego trwania, jakie znamy wszyscy z doświadczenia osobistego, narodowego, zbiorowego. Siedzi on na przystanku autobusowym sam jak palec i mówi do siebie o życiu i śmierci, o tępocie i myśleniu, o marzeniach i rozczarowaniach, o głodzie i o bylejakim winie (bez których nie potrafi udźwignąć swojego losu), o niepewnych przyjaźniach i pewnym osamotnieniu. Cała powieść jest monologiem, wygłaszanym do siebie, nikt się nie pojawia, świat jest zatopiony w nocno-porannych mgłach, nikt go nie słucha.

    Helena Zaworska, Czytelnia „Polityki”

  • Pisarz Mirosław Nahacz ma odpowiednio nastrojoną wrażliwość i nasiąka historiami jak gąbka. Wyobrażam go sobie, jak dziwiąc się światu robi wewnętrzne zbliżenie, ’blow-up’, a potem animuje swoich bohaterów, zachłannie wkrada im się po skórę, kradnie im wzrok i patrzy ich oczyma.

    Sandra Śnieg, Lampa

  • Książka Nahacza wpisuje się w nurt gawędy, gdzie bohaterem jest wiejski prostaczek, który czasem potrafi skomentować rzeczywistość celniej i ostrzej niż niejeden wytrawny badacz polskiej rzeczywistości.

    Mariusz Czubaj, Polityka

  • Mirosław Nahacz to drugie obok Doroty Masłowskiej najbardziej znane nazwisko młodej polskiej prozy.

    Justyna Sobolewska, Przekrój

  • O ile językiem ’Osiem cztery’ był bluzg, jaki znamy z ’Z zamku do zamku’ Louisa-Ferdinanda Céline’a, o tyle ’Bombel’ wydaje się być poczęty w duchu prozy Bohumila Hrabala i Wieniedikta Jerofiejewa” (…) Język Nahacza to polszczyzna mówiona, potoczna, konwersacyjna, uwolniona z reguł i prawideł obowiązujących polszczyznę pisaną, uznawaną poniekąd za stricte literacką. Narracja Nahacza to istny żywioł, jest niczym wezbrana rzeka, która przełamie każdą tamę. (…) Oczywiście pokładamy się ze śmiechu, gdy Bombel relacjonuje swoją awanturniczą peregrynację zagraniczną w brawurowym rozdziale ’Słowacja, Cyganie, piękno i okolice’, ale gdy snuje przypowieści o klęskach — o potopie i o pożarze — przetaczających się przez jego wieś, a także o pogrzebie, na który poszedł, bo ’na pogrzeby chodzą wszyscy’, śmiech więźnie nam w gardle, zastyga na ustach.

    Janusz Drzewucki, Rzeczpospolita

  • Sympatyczna, choć nie przeciętna; smutnawa, choć nie depresyjna; zabawna, choć nie radosna — taka jest druga książka Nahacza.

    Dziennik Polski

  • Nahacz mimo młodego wieku z powodzeniem penetruje w ’Bomblu’ nowe obszary lingwizmu.

    Urszula Muszel, Gazeta Studencka

Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną – Andre Rouille

Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną 198x300 - Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną - Andre RouilleFotografia, która przez długi czas była uważana jedynie za narzędzie, z którego się korzysta, obecnie można podziwiać w galeriach i muzeach jako dzieło sztuki samo w sobie. Pojawia się w momencie rozkwitu wielkich metropolii, ekonomii monetarnej, industrializacji i demokracji. Była zatem z początku obrazem społeczeństwa kupieckiego, najlepiej potrafiła je udokumentować i aktualizować jego wartości. O ile jednak odpowiadała nowoczesnemu przemysłowemu społeczeństwu, to dziś ciężko jej spełnić wszystkie potrzeby społeczeństwa informacji, bazującemu na sieci cyfrowej. Fotografia jest więc przedmiotem tej książki: w swej różnorodności form, od dokumentu po sztukę współczesną, w swej historyczności: od jej początków w połowie XIX wieku, aż po stworzenie “sztuki fotograficznej”, co pozwala autorowi na rozróżnienie “sztuki fotografii” od “fotografii artystów”.

Piosenka o zależnościach i uzależnieniach – Eugeniusz Tkaczyszyn – Dycki

W swoim nowym tomie Dycki nie odchodzi od stworzonej przez siebie konwencji, bo i cały czas pisze jeden, niekończący się, wiersz. “Bezzasadność” pewnych powracających fraz tłumaczy, jak to się dzieje, że Tkaczyszyn, cały czas robiąc to samo i w taki sam sposób, uwodzi, niepokoi i ekscytuje. Bezzasadność napomknień – uwodzicielska, olśniewająca – gra pierwsze skrzypce, a my staramy się uchwycić tego, co tak bardzo nie ma znaczenia, że aż staje się konieczne. Wydanie drugie, skorygowane.

• Najbardziej oryginalny z poetów swojego pokolenia – tak pisano o Tkaczyszynie-Dyckim. W jego poezji pojawiają się stałe motywy: historia i genealogia rodziny Dyckich oraz innych rodzin z okolic Przemyśla, gdzie się wychował, śmierć i choroby najbliższych, przede wszystkim matki. Tkaczyszyn-Dycki łączy archaizmy niczym z Biblii Wujka z językiem całkiem potocznym, tworząc wyjątkowe piosenki o śmierci. Ich melodyjność ujawnia się, gdy czyta je sam autor. Frazy z jego wierszy takie jak: “Jesień już Panie a ja nie mam domu” weszły do języka mówionego. Rzeczywiście, poezja Dyckiego jest swoista i rozpoznawalna, ale nowe wiersze mogą być zaskoczeniem. 
  Justyna Sobolewska

• Dla Dyckiego słowa zdają się być bardziej gestami niż określonymi sensami. Stąd swego rodzaju aktorski wymiar jego wierszy. Poeta używa języka tak, jakby coś pokazywał. Słowa wcale nie są przejrzyste – może właśnie to jest ich zaletą? Kłopot z Dyckim wynika często z naszych kłopotów z dosłownością, którą rezerwujemy dla wypowiedzi innego rodzaju. Tymczasem słowo jest u tego poety sprowadzone często do statusu rzeczy – to kolejna zależność wyróżniająca jego tomy poetyckie. I kiedy Dycki prosi o słowa (“daj mi słowa” z wiersza I), to prosi też o możliwość uczestnictwa w świecie. Bo można być uzależnionym od świata i wciąż nie czuć się jego częścią.
  Jacek Gutorow

• Że Dycki pisze od lat właściwie ten sam wiersz, mówiono już dawno. Jedni uznają to za wadę, inni za zaletę. To po prostu konsekwencja tego świata. Forma kołomyjki, jako element stabilizujący rzeczywistość (albo jej pragnienie?), dlaczego by nie? Dycki jest czarownikiem, w każdym sensie. Ostinatowe formy mają to do siebie, że wprowadzają ład. Trzykrotne powtórzenie dysonansowego akordu powoduje, że staje się on konsonansem. Tak samo ma się sprawa z wierszem Dyckiego. Przyznam się bez bicia, w pierwszym momencie pomyślałem po przeczytaniu pierwszych kilku tekstów: “znowu ten sam Dyciu”. Ale po chwili przyszła myśl: ale jaki miałby by być ten inny Dyciu? Bez obsesyjnych powtórzeń, załamań rytmu, bez figury tańca, choroby i kości. Toż to w ogóle nie byłby Dyciu. Ta książka jest konsekwencją wszystkich poprzednich książek. Jest jak “Kunst der Fuge”. Tematy podane w pierwszym tekście, oświetlane na różne sposoby w następnych. Przy niektórych tekstach zobaczycie daty, ale nie dajcie się zwieść Dyciowi, my przecież doskonale już wiemy, że wiersze Dycia dzieją się poza czasem.
  Edward Pasewicz

• Jeśli Tkaczyszyn-Dycki pisze, że “istotą poezji jest nie tyle zasadność / co bezzasadność napomknień i powtórzeń”, to, rzecz jasna, nie mamy powodu mu nie wierzyć. Bo właśnie “bezzasadność” pewnych powracających fraz w jego poezji robi wielkie wrażenie. Tłumaczy też, jak to się dzieje, że Tkaczyszyn, cały czas robiąc to samo i w taki sam sposób, uwodzi, niepokoi i ekscytuje. W Piosence o zależnościach i uzależnieniach, po niezbyt udanych Dziejach rodzin polskich, w których “zasadność” użytych słów odbierała im sporo uroku, znowu bezzasadność napomknień – uwodzicielska, olśniewająca – gra pierwsze skrzypce, a my staramy się uchwycić tego, co tak bardzo nie ma znaczenia, że aż staje się konieczne.
  Anna Kałuża

• W swoim nowym tomie Dycki nie odchodzi od stworzonej przez siebie konwencji, bo i cały czas pisze jeden, niekończący się wiersz. “Nie odchodzi”, ale mimo to, coś jest inaczej. Trzymając się ustalonego w pierwszej linijce tonu (“nie odchodzi”), a równocześnie przyjmując, że poezja Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego jest oparta na mantrycznym “odchodzeniu”, autor Piosenki – miarkując możliwość wykonania ruchu – poddaje “w ruch” słowo, które wydarzyć się nie może, lecz przez samo zaznaczenie jego obecności: zaczyna żyć własnym życiem. Gdzieś tam, mimowolnie odchodzi, jak zmarli z tych wierszy, dla których śmierć jest jedynie (?) garścią drobnych, jakie dostaje się w zamian za kupiony bilet. Dycki waha się, czy kupić za nie gazetę, czy ofiarować je żebrzącemu (sobie?). Wzruszająca książka.
  Tomasz Pułka

Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao – Junot Diaz

Fukú to wyjątkowo uporczywa klątwa. Przekleństwo na twą głowę i wszystkich twych najbliższych!
Chyba że uda ci się znaleźć zafę, która je z ciebie zdejmie. Oscar jest wyjątkowym dziwakiem. Nastoletni Dominikańczyk, który mieszka w Stanach z siostrą i matką – zbyt cichy, zbyt gruby, zbyt brzydki i cudaczny, żeby istniał naprawdę. Fukú. Maniak literatury SF, gier komputerowych i Gwiezdnych wojen. Jedyny w historii Dominikany prawiczek uzależniony od seksu, który zakochuje się na zabój średnio co dziesięć minut. Fukú. Po kolejnym zawodzie miłosnym i kolejnej próbie samobójczej matka wysyła go do babci na Dominikanę, gdzie Oscar oczywiście od razu się zakochuje. W starszej od siebie prostytutce. Fukú. Wybrance szefa policji. Fukú. I nagle historia wielopokoleniowej rodziny zaczyna się powtarzać…
Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao to opowieść o sile i wytrwałości ludzi, którzy walczą z dyktaturą. Dyktaturą losu, przeznaczenia, rodziny, polityki. To drapieżna, boleśnie prawdziwa i zarazem przekomiczna książka, pełna czarnego humoru i napisana zjadliwym językiem. Prawdopodobnie tylko Junot Díaz potrafi pisać o świecie pełnym okrucieństwa, którym rządzi generał Trujillo, dominikański Sauron, w tak świeży i uwodzicielski sposób. Wyrazisty głos, bezkompromisowe spojrzenie na rzeczywistość i doskonały warsztat literacki od razu zyskały mu miano jednego z najciekawszych współczesnych pisarzy. W jego powieściowym debiucie dzieje dziwacznego nastolatka, który cytatami z Tolkiena próbuje zdobyć serca kobiet, nakładają się na dzieje kilku pokoleń jego rodziny, a te na dzieje całego narodu dominikańskiego.

To powieść o fukú.
Ta powieść to zafa.      
   Świetne. . . Pisana bardzo energetyzującym Spanglish powieść jest naszpikowana szerokimi kulturowymi odniesieniami – do Diuny, Julii Alvarez, po Dźwięki muzyki – jak i erudycyjnymi przypisami na temat karaibskiej historii. To przyjemność czytania i taka sama radość wracania do lektury.„Entertainment Weekly”  Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao jest wspaniałą, wcale nie tak zwięzłą, pierwszą powieścią Junota Díaza. Jest tak oryginalna, że można ją tylko opisać w ten sposób: Mario Vargas Llosa plus ”Star Trek” plus Davida Foster Wallach plus Kanye West. Jest śmieszna, uważna, ujmująco szczegółowa i ukazuje komiczny portret drugiego pokolenia rodziny dominikańskiego kujona jako wstrząsającą medytację o prywatnej i powszechnej historii i jej brzemieniu.”The New York Times”  Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao to powieść absolutnie naturalna, realistyczna i surowa. Opisuje życie doświadczone głęboko przez historię, egzystencję przeżywaną w subtelnym wycofaniu, życie dziwacznych, ale i niesamowitych fantazji, które wcierają się w świat hipnotycznej doskonałości, która rozbłyska i blednie przed oczami Oscara. Jego wycofanie to w tym samym stopniu strategia przetrwania, co konsekwencja jego przeklętej przeszłości – albo przeszłości, która dręczyła jego rodziców i dziadków – wszystko zaś zostało zebrane w tej książce.” The Guardian”   Ta książka powinna spodobać się zarówno wielbicielom Gabriela Garcii Marqueza, jak i… telenowel. Jest w niej magia i wielkie uczucia, mnóstwo odniesień do historii Republiki Dominikany, bezwzględnych rządow Rafaela Leonidasa Trujillo Maliny i science fiction, a także sporo poczucia humoru. Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao ma też świetną rekomendację w postaci ubiegłorocznej Nagrody Pulitzera. (…) Diaz opisał tę historię z dużą pasją, swobodą i… humorem (choć to raczej humor czarny). Mieszanina powstała z tego wszystkiego naprawdę smakowita.„Gazeta Wyborcza”   Debiutancki Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao Junota Diaza, pisarza o dominikańskich korzeniach, to jazda bez trzymanki. Rewelacja! (…) To świetny literacki eksperyment. Narracja płynie tu w rytm hiphopowego przeboju, a nietypowe adnotacje, przypisy i słownikowe hasła na marginesach sprawiają, że można poczuć, jakby przez przypadek zajrzało się do czyichś prywatnych notatek. W dodatku ich autor, prowadzący na słynnej uczelni MIT zajęcia z twórczego pisania, udowadnia w swojej książce, że ma przenikliwość Philipa Rotha, którą zresztą udaje mu się serwować z – przypuszczalnie – jeszcze większą dezynwolturą. Obcowanie z tą literaturą jest bardziej emocjonujące niż przejażdżka bolidem z samym Kubicą.„Dziennik Polska Europa Świat”   Topiel była po prostu niespodzianką. Powiewem świeżego powietrza. Myślę, że to, co mówili o nim ludzie, że jest zupełnie nowym głosem, to prawda. Przewędrował przestrzenie, w których tak naprawdę nigdy nikogo nie było. Edwidge Danticat, autorka Brother, I’m Dying 
Myślę, że jego pisanie jest dosłownym wyrazem tego, jaki jest prywatnie, może też włąśnie dlatego, to takie mocne. Lubię go, jest pełny pięknych przeciwieństw; jest twardy i liryczny, delikatny i mocny, jest zły na świat, a jednocześnie w nim zakochany.George Saunders  
Díaz jest mistrzem monstrualnych narracji i panem swojej własnej. Pomimo widocznego antagonizmu, dyktatorzy i pisarze mają ze sobą wiele wspólnego. Powieść podąża za miłością Yuniora do rodziny Oscara, ale ”nigdy o niczym nie słyszymy bezpośrednio od nich; on wybiera informacje, które zostają przekazane”. Jako dziecko dyktatury, ”Jestem bardziej podejrzliwy w stosunku do mojego rzemiosła, niż powinienem być. Bycie pisarzem jest trochę jak rządzenie dobrze prosperującą dyktaturą – tylko jedna osoba tu mówi”, zaspokaja pragnienie czystości, autorytetu i koherencji, które staje się udziałem czytelnika. Nawet ”wielogłosowa polifonia jest iluzją, ponieważ za tym kryje się jeden, tubalny ”. Ale dla Díaza, którego proza opiera się czystości, ”ocalająca łaska, znak, że nie ma żadnej dyktatury, to polifonia regału z książkami.„The Independent”  Diaz nigdy nie zdradza prawdziwego pochodzenia klątwy lub ”fukú”, która prześladuje biednego Oscara i jego krewne: książka sugeruje, że to z winy tajemniczego tekstu napisanegoo przez ojca Beli, intelektualistę z kręgów Trujillo, który po cichu przeklina reżim dyktatora i ukrywa swoje córki przed nienasycona żądzą Trujillo. Oscar kocha książki, tak bardzo, jak kocha marzyć o kobietach, których nie będzie miał i czy to nie te piękne sny są jego pocieszeniem, gdy styka się z dominikańską rzeczywistością. W końcu mantra Oscara to ”Strach to zabójca myśli,” – klasyczny cytat z Diuny Franka Herberta, który nigdy nie wydawał się bardziej na temat. Z pewnością nie ujawnię niczego (życie Oscara jest krótkie, pamiętajcie) i nie wiem, jak bardzo jeszcze zachęcić was do sięgnięcia po książkę, nawet, jeśli skończy się to najbardziej rzęsistym i żałosnym płaczem. Powieść pisano jedenaście lat, ale módlmy się do Ainur, abyśmy nie musieli znów czekać tak długo na kolejną odsłonę mistycznie tragicznego świata Junota Diaza. (http://laist.com/2007/10/21/read_this_book.php) 
Bogata, namiętnie zarysowana wizja Republiki Dominikańskiej i jej diaspory, przefiltrowana przez losy jednej rodziny…. przewrotna saga rodzinna, zmieszana z polityczną satyrą, naładowana seksem tragikomedia XXI wieku z magicznymi zwrotami akcji.„Kirkus Reviews” (starred review) Pisząc porażającym mixem slangu i liryzmu, Diaz porusza się w czasie i przestrzeni, generując przebiegły i namiętny humor w kontrapunkcie do tyranii i smutku. „Booklist”  Opowiedziana z niezwykłą dynamika, olśniewająca debiutancka powieść Junota Diaza spełnia nadzieje, które rozbudził zbiór opowiadań Topiel i zasłużenie zajmuje miejsce w panteonie współczesnej amerykańskiej prozy. Cathleen Medwick, „O: The Oprah Magazine”  Zadziwiająco wspaniała książka, wśród dzieł starych wyjadaczy – Richard Russo, Philip Roth, Nick Hornby, Tom Perotta – można i tak postawić na Diaza.Lev Grossman, „Critical Mass” Wypali drogę do twojego serca i rozpali twoje zmysły. „USA Today” 
Barwny i złożony obraz szalonej miłości i przesądów starego świata. „Christian Science Monitor” 
Diaz pisze orzeźwiającą i poruszającą prozę, a jego zdania skwierczą, kiedy miesza ze sobą hiszpański, slang z New Jersey i odniesienia do ukochanego przez Oscara science fiction.”Cleveland Plain Dealer”  
Książka dobra jak diabli. ”Los Angeles Times”  
Jeden z najlepszych debiutów ostatnich dziesięcioleci.”Dallas Morning News”

Muzykofilia. Opowieści o muzyce i mózgu – Oliver Sacks

Analizując doświadczenia pacjentów, muzyków i zwykłych ludzi, a znajdą się między nimi: chirurg, który po porażeniu piorunem dostaje obsesji na punkcie muzyki Chopina, osoby z amuzją, dla których symfonia brzmi jak brzęk rondli i pokrywek, oraz człowiek, którego pamięć nie obejmuje więcej niż siedem sekund – chyba że chodzi o muzykę. Doktor Sacks opisuje, jak muzyka potrafi ożywić zastygłych w bezruchu parkinsonistów, pozwala przemówić niemym ludziom po zawale, a także uspokaja i organizuje życie chorych na Alzheimera czy schizofreników. Muzyka potrafi inspirować, porywać na szczyty emocji i rzucać w ich głębie, bywa też czasami najlepszym lekarstwem. Gatunek ludzki jest pod tym względem absolutnie unikalny. W Muzykofilii Oliver Sacks tłumaczy, dlaczego.