Pan Cogito – Zbigniew Herbert

Pan CogitoPan Cogito Zbigniewa Herberta, to tom poetycki z 1974 r., w którym poeta po raz pierwszy zaprezentował światu stworzoną przez siebie legendarną postać Pana Cogito, po trochu alter ego autora – sceptyka, który z dystansu przygląda się sobie, ludziom i rzeczom. Książka ta jest nieomal biblią współczesnego Czytelnika. Od lat cieszy się niesłychaną popularnością nie schodzc z czołowych miejsc listy bestsellerów.

“Do lektur Pana Cogito należą proroctwa Izajasza i pisma filozofów, ale również codzienna gazeta. Znajduje się on w kręgu oddziaływania tysięcy lat europejskiej kultury, ale jest też pod naciskiem najnowszych mód i snobizmów o motylim żywocie. Nie jest o wiele mądrzejszy czy bardziej pewny swoich racji od rzeszy swych współczesnych i współziomków. Wyróżnia go to, że próbuje myśleć, że borykając się z niepewnością i zwątpieniem stara się mimo wszystko ocalić w sobie zdolność do niezależnego myślenia. I stąd jego imię. Herbert w pewnym sensie odwraca słowa Kartezjusza; nie tylko “myślę, więc jestem”, ale również: skoro chcę istnieć naprawdę – muszę myśleć.”
Stanisław Barańczak, “Polityka”, 1974

[…] dzięki znaczeniowej pojemności, mieni się coraz to ogólniejszymi sensami. Tak więc na pierwszy rzut oka objawia się ona jako historia duchowego dojrzewania konkretnej jednostki, jako wizja duchowej drogi, szkoły uczuć, skomplikowanego procesu wtajemniczenia. Gdy jednak głębiej wniknie się w tkankę języka, a raczej zastosuje inną optykę wpatrzeniu na słowa, czterdzieści wierszy, jakie składają się na tom, ujawni nagle dramat o wiele ogólniejszy. Nie będzie już tylko wizerunkiem indywidualnego przypadku – stanie się obrazem rozwoju człowieka w ogóle, od jego narodzin, owych niepamiętnych prapoczątków, zanurzonych gdzieś tam w otchłani czasu, po dzień dzisiejszy, otwierający się z każdą chwilą ku przyszłości. Gdy wreszcie przywdziejemy trzeci rodzaj badawczych okularów, gdy więc pod jeszcze innym kątem spojrzymy na zebrane teksty, zamiast takiej czy owej dialektyki ujrzymy majestatyczny traktat, uniwersalny wzór, wszechstronny model odzwierciedlający wszelkie czynniki, które decydują o ostatecznym kształcie i sytuacji człowieka.

Antoni Libera, „Literatura”

Pan Cogito zaistniał publicznie na początku 1969 roku(…). Jednak jego historia zaczyna się znacznie wcześniej. Jesienią 1965 roku poeta, (…) w jednym ze swoich notatników (…) zapisał naprędce kilka fraz, których nie znajdziemy w żadnym z opublikowanych przez niego wierszy, ale też kilka słów, które dobrze znamy z jego poezji: Pan Cogito, Ojciec, Matka, Siostra, Babka oraz motywy do dwóch wierszy: Pan Cogito czyta gazetę (okrągłą cyfra, poprawiona później naokrągłą liczbę i Dlaczego Pan Cogito nie lubi klasyków (w nawiasie: Tukidydes), które zapewne już wtedy zaczął układać.

Ryszard Krynicki Od wydawcy

Poezje – Stanisław Grochowiak

PoezjeStanisław Grochowiak (1934-1976), poeta, dramatopisarz, prozaik, eseista. Pracował w Instytucie Wydawniczym PAX, w redakcji warszawskiej “Kultury”, “Poezji”, “Miesięcznika Literackiego” oraz “Współczesności”, na łamach którego to dwutygodnika zabłysło “pokolenie `56”. Do pokolenia tego należał także Grochowiak, debiutujący w 1956 r. zbiorkiem Ballada rycerska. Kolejne tomy poetyckie to Menuet z pogrzebaczem (1958), Rozbieranie do snu (1959), Agresty (1963), Kanon (1965), Nie było lata (1969), Polowanie na cietrzewie (1972), Bilard (1975) oraz wydane pośmiertnie Haiku-images (1978). Pisał także powieści (Plebania z magnoliami, Karabiny), opowiadania (Lamentnice) i dramaty (Szachy, Chłopcy, Lęki poranne). Już w debiutanckim tomie ujawniły się charakterystyczne dla jego twórczości inspiracje: średniowiecze, barok, kultura francuska oraz tematy: groteska i estetyka brzydoty, postawa buntu wobec rzeczywistości, fascynacja śmiercią i miłością, zwierzęcość, cielesność, erotyka i mizerabilizm…

Dzikie dzieci – Krzysztof Siwczyk

Dzikie dzieciJeden z najgłośniejszych debiutów lat 90. Tom siedemnastoletniego autora zmieniony i uzupełniony kilkoma niepublikowanymi w pierwszym wydaniu wierszami! Przeczytaj raz jeszcze na nowo.

Wiersze wybrane – Zbigniew Herbert

Wiersze wybraneNajobszerniejszy z dotychczasowych wybór poezji Zbigniewa Herberta, w którym czytelnicy łatwo odnajdą swoje ulubione utwory i jednocześnie będą mogli poznać ewolucję liryki autora Pana Cogito. Książka zawiera także dwanaście wierszy rozproszonych, w tym sześć pierwodruków oraz dwa, po raz pierwszy w języku polskim, autokomentarze poety do swoich wierszy. Niniejsze wydanie w opracowaniu graficznym Jana Lebensteina ukazuje się w ograniczonym, bibliofilskim nakładzie.

Wyjście – Tadeusz Różewicz

WyjścieW skład tomu weszły wiersze znane już z prasy i zupełnie nowe. W części “Wyjście” zamieszczone są utwory refleksyjne, w drugiej, zatytułowanej “Z kroniki Galla Anonima”, poskromiony zostaje duch kultury masowej, a właściwie jego inwentarz (język, zabawowość, ironia, infantylizm), poddany zostaje dyscyplinie myśli i słowa. W tej książce bardziej niż w poprzednich Tadeusz Różewicz wychodzi poza tradycyjny model języka poetyckiego.

Muzyka środka – Marcin Świetlicki

Muzyka środkaMarcin Świetlicki od wielu lat pozostaje niekwestionowanym bohaterem sceny poetyckiej i rockowej, każdą kolejną książką potwierdzając wybitny talent. Świetlicki opisuje rzeczywistość przepełnioną produktami kultury masowej, a głównym tematem jego poezji pozostaje sprzeciw wobec pospolitości życia.
W Muzyce środka, najnowszym tomie swoich wierszy, Świetlicki wydobywa z poezji czułe i delikatne tony. Poczucie wyobcowania starannie równoważy autoironią, natomiast tandetna codzienność jest dla niego źródłem refleksji o przypadkowości i przemijalności życia.
Nowy zbiór zawiera formalnie dopracowane i różnorodne utwory: aforyzmy, wiersze wykorzystujące zagadki i zabawy słowne, piosenki i dłuższe poematy. Bohater Marcina Świetlickiego (nieprzypadkowo będący literackim autoportretem samego poety): Stara się o wiersze,/ żeby mu nie wymarzły./ Poświęca się dla nich./ Dba o to nieformalne, nieforemne państwo./ Dla niego kłamie . Muzyka rockowa i poezja są dla Świetlickiego niezastąpionymi środkami wyrażania własnych doświadczeń oraz odkrywania sensu świata.

 

Rezydencja surykatek – Marta Podgórnik

Rezydencja surykatekPo latach milczenia autorka powraca liczącym 72 strony zbiorem wierszy i krótkich próz. “Poezja polska ma na imię Marta” – tak Adam Wiedemann witał w 2000 roku tom “Paradiso”. Czy po ponad dekadzie cytat ten wciąż jest aktualny?

Poems – Andrzej Sosnowski

PoemsKameralna wieża Babel języków i stylów: od starożytnych guseł po (od)głosy współczesnego świata, z naciskiem na romantyczny “triumf życia” w upiornej scenerii. “Dziady” Nie, “poems”: nowa, wirtuozerska książka Andrzeja Sosnowskiego, wciągająca czytelnika w wielopoziomową grę słów, melodii, rytmów i tropów.

Pogłos – Ewa Lipsk

PogłosOsiemnaście wierszy, trzy małe poematy prozą. Nowy tom Ewy Lipskiej to dobrze znana, wciąż się odnawiająca, intensywna poezja, zapraszająca do wielokrotnej lektury.

Tytułowy `pogłos` to metafora powracającej uparcie przeszłości. To zachęta do przemyślenia własnego życia, do spojrzenia raz jeszcze na przestrzeń i czas egzystencji, na siebie i na innych. W Pogłosie nie brak też wyjazdów, powrotów i ucieczek, nie brak przeszukiwania czasu i przestrzeni, nie brak myśli o umieraniu. Zarazem jednak na plan pierwszy wysuwa się miłość. Poetka mówi o niej po swojemu – oszczędnie i głęboko.

Są w tym tomie zdania i obrazy zasługujące na bardzo długie trwanie: o życiu pięknym jak pożar, o śmierci, którą można zostawić jak psa przed sklepem, o miłości, która jest jasnowidzem.

Ewa Lipska jedna z najwybitniejszych poetek współczesnych należąca do generacji Nowej Fali. Zawsze jednak osobna, tak jak osobna i wyrazista jest jej poetycka dykcja, nieufność do `zastanego` języka, błyskotliwa metaforyka, gęstość znaczeń, paradoks. Autorka tekstów piosenek, felietonistka. Współzałożycielka, redaktorka i współpracowniczka kilku pism (m.in. miesięczników `Pismo`, `Kraków`). Przez wiele lat pracownik polskiej dyplomacji w Austrii. Uhonorowana prestiżowymi nagrodami za twórczość literacką.

`Pogłos` Ewy Lipskiej został nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia.

Pensum – Adam Wiedemann

pensumWybitne. Pozornie niezdarne, pisane niewprawną ręką:
„[…] Niektórzy nasi poeci piszą w języku aniołów, inni się w nim spowiadają, bo to język na czasie, czas jest teraźniejszy i innego już nie będzie […] (Czy ktoś już się rozegrał?)

Szczególnego rodzaju poczucie humoru tych wierszy: Cokolwiek uczynimy, zawsze będziemy do przodu, z sobą, bez siebie, z małpką Pupi (Muza)

Raczej myślane niż widziane obrazami: „[…] najchętniej zamiast twarzy wstawiłby telewizor na baterie, z podglądem. Tymczasem musi mu wystarczyć broda, na której osiadają kluski z zupy, pierze i szkodliwe promieniowanie emitowane przez telewizory ([chłopiec])

W przeciwieństwie do zawikłanych wierszy rówieśników, uroda mądrych wierszy Wiedemana kusi czytelnika prostotą:
[…] Piszę te słowa, bo znam się na słowach, słowa się znają na sobie, beze mnie. ([siano])

Czytelnik, który w tamtych wierszach przebywał na gruncie grząskim, w te wiersze wchodzi pewną stopą:
„Pauza. Przecinek. Długi ton, przez który przelatują jakieś myśli, o czym? O jakże dobrze byłoby coś zjeść, poczuć treść, choćby w żołądku, dodać sobie czegoś, […] ([siano])

Wkrótce jednak okazuje się, że te wiersze są perfidniejsze od tamtych zawikłanych:
[…] Czas płynie, naprawia szkody, o ile są drobne, a jeśli nie są, idź do sklepu i rozmień. ([tysiąc])

Być może jest to kolejny krok rozwikłania-zawikłania języka dzisiejszej poezji.
(Andrzej Falkiewicz)