Książka nominowana do nagrody Nike 2013.

Modernizatorzy polskiej świadomości i najważniejsze pismo międzywojnia – tytuł, na których wychowały się pokolenia…

Książka Małgorzaty Szpakowskiej to monografia „Wiadomości Literackich”, ukazujących się w latach 1924 –1939. Autorka analizuje zawartość kolejnych numerów pisma według klucza tematycznego, uzupełniając swój wywód materiałami z innych źródeł – wspomnień, listów oraz opracowań naukowych. Poruszane są kolejne aspekty istnienia tygodnika, od spraw technicznych, przez sylwetki redaktora i autorów, do zagadnień literackich. Prezentowane są również poglądy redakcji na zagadnienia społeczne i polityczne, których pojawienie się na łamach, mimo iż pierwotnie wykraczające poza program pisma, było podyktowane zmieniającą się sytuacją polityczną.

Rozważania Małgorzaty Szpakowskiej mają charakter autorski, czasem na granicy subiektywizmu, i zachwycają ostrością widzenia i erudycją. Jest to szczególnie cenne, gdy mowa o silnym ośrodku intelektualnym i kulturalnym – „Wiadomości” wydają się jednym z najbardziej znaczących głosów w ideowym chaosie międzywojnia. Manifestacyjna niezależność sądów i otwarcie na nowe prądy prowokowały do wielu ataków. Szpakowska pokazuje, jak samozwańczy heretyk na ambonie Słonimski, zaciekły reformator Boy i domniemany anarchista Tuwim odpierają oskarżenia o szarganie narodowych świętości, bezbożność, pornografię i grafomanię. Lektura tej książki uświadamia, że twórcy pisma, nigdy nie dając umrzeć nadziei na nowoczesność, chcieli być i byli reformatorami swojej ojczyzny.

Fragment:

Jeśli gdzieś w tym wszystkim krył się jakiś spójny projekt, to dyskretny i raczej cząstkowy. Na przykład zakładający poszerzanie horyzontów. Niezbyt literackie dodatki tematyczne wykraczały poza tradycyjne terytorium wąsko pojmowanej kultury i zwracały uwagę czytelników a to na złożoność problematyki prawnej, gdzie surowość kar nie zawsze przekłada się na skuteczność, a to na przełomowe odkrycia fizyki teoretycznej zmuszające do przewartościowania podstaw wizji świata, a to na rolę sportu i rywalizacji w doskonaleniu kondycji społeczeństwa. Przekaz był czytelny: świat się zmienia, a współczesny człowiek musi za nim nadążać, ideotwórcza moc tradycji już się wyczerpała, trzeba rozglądać się za czymś nowym […].

            Ale istotna odrębność „Wiadomości Literackich” polegała, jak sądzę, jeszcze na czymś innym. Na bardzo specjalnej relacji z czytelnikiem. Owszem, niekiedy był on pouczany ex cathedra, ale zawsze traktowano go indywidualnie. Autorzy „Wiadomości” – przynajmniej ci najważniejsi, ci, którzy nadawali ton pismu, Słonimski, Boy, nawet Tuwim – nie odwoływali się do zbiorowości, starali się przemawiać do poszczególnych podmiotów. Ironia, przekąs, sceptycyzm to przecież nie są środki retoryczne, którymi można by się posługiwać w obliczu wiecowego tłumu, porywać miliony. Wirtualny czytelnik wpisany w Kronikę tygodniową czy w spekulacje na temat Fredry pozostawał nieuleczalnie pojedynczy. To jest zdany na własny rozum, własną wrażliwość, własne widzenie świata; problemy, które przed nim stawiano, musiał rozstrzygać samodzielnie. W wieku ideologii autorzy „Wiadomości Literackich” oszczędzali mu na ogół ideologicznej paplaniny, szaleństwo świata próbowali obracać w dowcip – czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem.

Leave a Reply