Stanislaw Baranczak - Wiersze zebrane Stanisław BarańczakWiersze zebrane Stanisław Barańczak

Ambicją całej twórczości Barańczaka będzie doskonałość tego, co starożytni Rzymianie rozumieli pod określeniem ars, sztuka rzemiosła. Dzięki temu także te wiersze, które przez krytyków niechętnych nowofalowej poetyce bywały pogardliwie określane jako „poezja publicystyczna”, zdumiewająco przetrwały próbę czasu i dziś nadal poruszają. Choćby właśnie przez drastyczny kontrast między bylejakością życia w Peerelu a wyrafinowaną formą, w jaką poeta tę bylejakość ubrał. To był też jeden ze sposobów niepoddania się klątwie otaczającej rzeczywistości.
TADEUSZ NYCZEK

Kiedy się czyta dzisiaj Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu (1980 r.), w nim zaś wiersze kolejkowe, relacje z życia w gierkowskich blokowiskach, sprawozdania z „rzeczywistochy”, jakby powiedział Miron Białoszewski, to ta jego podwójna przynależność, do królestwa poezji i sfery codziennej egzystencji, rysuje się we wzruszającym świetle. Pomysłowość utworów, ich poetycka samoświadomość, kompozycyjny rygoryzm i konsekwencja nie zmieniają się bowiem ani w oschły perfekcjonizm, ani w histeryczny niesmak, ani w skargę, ani w publicystykę.
PIOTR ŚLIWIŃSKI

Poezja ma być odpowiedzią na skończoność życia, budowaniem sensu, by spłatać figla czającej się na nas nicości. Taką też odpowiedź stara się dać autor „Widokówki…”, wsłuchany w dochodzący doń głos Boga. Głos to przecież niewyraźny, zanikający, jedynie przeczuty, a może wręcz domyślany…
ANDRZEJ FRANASZEK „Tygodnik Powszechny”

Dodaj komentarz