Wyspa klucz 201x300 - Wyspa klucz - Małgorzata SzejnertMałgorzata Szejnert, autorka książki Czarny ogród, zabiera nas tym razem w daleką podróż na Ellis Island, małą wyspę u wybrzeży Nowego Jorku, która przez lata była nazywana bramą do Ameryki. Od końca XIX wieku do lat 50. wieku XX mieściło się na niej centrum przyjmowania imigrantów przybywających do Stanów Zjednoczonych. W tym czasie przez wyspę przewinęło się blisko 12 milionów osób. 
Większość przebywała na niej zaledwie kilka godzin. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, spędzali tam nawet do kilkunastu miesięcy, przechodząc długotrwałą kwarantannę i najróżniejsze badania. Inni zaś byli po prostu odsyłani z powrotem, ponieważ zgodnie z ustawami imigracyjnymi zakaz wstępu obejmował:

idiotów, chorych umysłowo, nędzarzy, poligamistów, osoby, które mogą się stać ciężarem publicznym, cierpią na odrażające lub niebezpieczne choroby zakaźne, były skazane za zbrodnie lub inne haniebne przestępstwa, dopuściły się wykroczeń przeciw moralności oraz tych, którzy nie mieli pieniędzy na podróż w głąb kraju.
Autorka nie tylko śledzi dramatyczne losy emigrantów polskich, żydowskich, niemieckich czy włoskich, ale dzięki ogromnej reporterskiej pasji i dociekliwości ożywia postaci pracowników stacji na Ellis Island – lekarzy, pielęgniarek, komisarzy, tłumaczy oraz opiekunek społecznych, a nawet przyzwoitek.
To fascynujący reportaż, bogato ilustrowany unikatowymi zdjęciami archiwalnymi.

One thought on “Wyspa klucz – Małgorzata Szejnert

  1. lao

    Znana dla mnie głównie poprzez „Czarny ogród” Małgorzata Szejnert w swojej najnowszej książce opisała dzieje Ellis Island, wyspy u wybrzeży Nowego Jorku, która od 1892 do 1954 roku była miejscem przybywania imigrantów do USA. Znajdowała się tam instytucja , której pracownicy decydowali o tym, kto może zostać w Stanach, a kto musi niestety wrócić do rodzinnego kraju. Losy tej stacji to nie tylko historie ludzi, którzy przypływali, aby spełnić swój amerykański sen, ale także historie jej pracowników. Niezależnie czyje, są fascynujące. Tym bardziej dla mnie, osoby, której dalsza rodzina również tam popłynęła. I nie wiadomo, mi przynajmniej, co się z nimi stało. A bywało różnie: jedni robili karierę, inni przeżyli uczciwie i nudnie całe życie, jeszcze inni z różnych powodów musieli wrócić do swojej biedy, wojny, prześladowań. A i pracownicy byli różni: od wielkich komisarzy imigracyjnych , poprzez zwykłych urzędników, po sprzątaczki i pielęgniarki. Oni również wypowiadają się w tej książce. Niektórzy nie wytrzymali pracy, która polegała na oddzielaniu zgodnie z przepisami tych, którzy zasłużyli na pobyt, od tych, którzy nie mogli pozostać. A zdarzało się rozdzielanie rodzin, deportowanie dzieci, gdy rodzice zostawali. Świetny reportaż, tym bardziej godny uwagi, że książka zawiera wiele interesujących fotografii.http://www.ellisisland.org

    PS. Według kryteriów z początku wieku mnie nie wpuszczono by do USA. A dlaczego? Sięgnijcie po książkę i dowiedzcie się.

Leave a Reply