Wnuczyliada czyli o sprawach ważnych i najważniejszych Łukasz Święcicki

Wnuczyliada czyli o sprawach waznych i najwazniejszych - Wnuczyliada czyli o sprawach ważnych i najważniejszych	Łukasz Święcicki

Wnuczyliada czyli o sprawach ważnych i najważniejszych Łukasz Święcicki

Leon Kołakowski, wnuk: Nazywają go: Łukasz, Profesorek, Kłizolek, Doktorek, HauHau (to Borys), a dla mnie jest po prostu Dziadeczkiem. Nie wiem jak to robi, ale ciągle trafiają mu się śmieszne przygody, a gdy je opisze, są jeszcze śmieszniejsze. Zawsze cieszę się, kiedy w nich występuję. Nie ma drugiego takiego Dziadeczka na świecie. Robert Mazurek: Święcicki nie jest psychiatrą z filmów Woody Allena, on jest Woody Allenem. Co prawda nic mi nie wiadomo, by był aż tak neurotyczny i skoncentrowany na seksie, ale z pewnością ma poczucie humoru. Czasem to nawet okazuje. Kazik Staszewski: O tym, że Łukasz Święcicki jest jednym z najwybitniejszych psychiatrów w Polsce wie niemal każdy, kto chociażby liznął psychiatrii czy jako leczący, czy jako leczony. Wielcy ludzie mają to do siebie, że z reguły nie koncentrują się na jednym obszarze aktywności. Profesor jest świetnym felietonistą, czego niezbity dowód trzymają państwo w rękach przed oczami. Rozległe spektrum zainteresowań – czasem skłaniające do refleksji, czasem pełne czystego humoru, niezbity dowód świetnego stylu i pióra, jakie posiadł on bez żadnej wątpliwości. Gorąco polecam i zachęcam do lektury. Żałować z pewnością nie będziecie, a raczej wręcz odwrotnie. Igor Zalewski: Ostatnio kiedy oglądam familijne seriale, to identyfikuję się z dziadkami, chociaż mam jedynie stopień ojca. Po przeczytaniu felietonów Łukasza Święcickiego zrozumiałem, dlaczego tak się dzieje. On jest dziadkiem i ja też nim chcę być, skoro dziadkowie mają taki talent!

Wobec wojny zarazy i nicości Bronisław Wildstein

Wobec wojny zarazy i nicosci - Wobec wojny zarazy i nicości	Bronisław Wildstein

Wobec wojny zarazy i nicości Bronisław Wildstein

Książka ta jest próbą naszkicowania panoramy naszej epoki. Nie tylko jednak. Wychodząc od zdarzeń i dokumentów, ludzi i ich relacji, dzieł sztuki i kultury masowej, próbuję zastanowić się nad kondycją współczesnego człowieka. Nad przyczynami i konsekwencjami zjawisk, które stanowią o stanie naszej cywilizacji. Punktem wyjścia moich obserwacji jest Polska, ale patrząc z jej perspektywy, dostrzegam przecież uzależnienie naszego kraju od polityczno-cywilizacyjnych warunków całego kontynentu i fenomenów globalnych. Wskazuję także jego szczególne miejsce na mapie świata, które pozwala poprzez historię Polski analizować zjawiska uniwersalne.

Ze Wstępu autora

Rosja Zygmunt Krasiński

Rosja - Rosja	Zygmunt Krasiński

Rosja Zygmunt Krasiński

Antologia tekstów Zygmunta Krasińskiego na temat Rosji. Oprócz utworów literackich, wierszy, poematów, dramatu oraz prozy arystycznej, znajdziemy tu też obszerną korespondencję poety oraz memorały polityczne, które pisał do papieża i Napoleona III. W 1851 roku w liście do Władysława Zamoyskiego Krasiński pisał: „Niech tylko Polska, uniknąwszy zmoskwiczenia się w dziełach i w czynach, nie ulegnie zmoskwiczeniu przez teorie włościańskie i nie przyjmie, pod pozorem postępu, barbarzyństw moskiewskich, wydających się niektórym badaczom wielkimi rzeczami, bo są co do joty spełnieniem teorii zachodniego socjalizmu. Cywilizacje konające marzą to samo, co już się odbyło w poczynających. Trumna ma sny podobne do kolebki, ale to nie życie – u jednych to śmierć, u drugich to było dzieciństwem. W Rosji stan dzieciństwa się przechował, na Zachodzie chwila konania nadchodzi, stąd zgodność wyobrażeń i podziw wielu. Nie ma czemu się dziwić, ale jest nad czym płakać i co przeklinać!”.
Co fascynujące, diagnoza, którą Krasiński postawił niemal 200 lat temu, cały czas jest aktualna. Nie zmieniło się też oczarowanie Europy zachodniej Rosją, co widać po reakcji na wojnę w Ukrainie. Wyboru tekstów dokonał profesor Andrzej Fabianowski. Antologię ilustrują ryciny polityczne polityczne z ówczesnej prasy francuskiej i angielskiej.

Pisma wybrane Kazimierz Z Sowa

Pisma wybrane - Pisma wybrane	Kazimierz Z Sowa

Pisma wybrane Kazimierz Z Sowa

Muszę przyznać, że moje prace są bardzo zróżnicowane nie tylko pod względem tematycznym, lecz także materialnym; znajdują się bowiem zarówno w moich książkach, jak i w wielu monografiach zbiorowych oraz w rozmaitych czasopismach. Stąd pomysł wydania jednego tomu pism wybranych. Niektóre moje prace – również część zamieszczonych w niniejszym tomie – wydano w ośmiu obcych językach, w tym nawet po chińsku. Od czasu do czasu pisuję też wiersze, ale do tej pory były one jedynie dla najbliższych przyjaciół (nawiasowo muszę wyznać, że to oni namówili mnie do odstąpienia od wspomnianej zasady w końcówce tej ostatniej mojej książki…). Prof. dr hab. Kazimierz Z. Sowa

Diddly Squat Jeremy Clarkson

Diddly Squat - Diddly Squat	Jeremy Clarkson

Diddly Squat Jeremy Clarkson

Witajcie na farmie Clarksona, w idyllicznym miejscu pełnym malowniczych widoków, tętniących życiem lasów i wartkich strumieni!

Jeremy’ego od zawsze korcił pomysł zostania farmerem, ale gdy jeździł po świecie, dostarczając sobie i nam ekstremalnych motoryzacyjnych wrażeń, wydawało się oczywiste, że pracę na roli lepiej zostawić komuś innemu.

W końcu jednak nadszedł dzień, kiedy Jeremy postanowił, że weźmie rolnicze sprawy w swoje ręce. No bo co w tym trudnego?

Hmm…

Zmagając się z duszną biurokracją, biblijną pogodą, lokalnymi sprzeciwami, globalną pandemią i – powiedzmy to wprost – własną porażającą ignorancją, Jeremy szybko zdał sobie sprawę, że prowadzenie gospodarstwa wymaga czegoś więcej niż tylko wydania pieniędzy na monstrualny traktor.

Na szczęście nie jest sam! Ma do pomocy duży i (w większości) chętny do pracy zespół, w skład którego wchodzą między innymi jego dziewczyna Lisa i traktorzysta Kaleb. Wspólnie uprawiają rośliny, hodują zwierzęta, zajmują się pszczelarstwem, butelkują wodę źródlaną i prowadzą sklep.

Szkoda tylko, że farma nie przynosi zysków. Nie bez powodu nosi nazwę Diddly Squat (Dosłownie Nic). Mimo to dla Jeremy’ego jest warta o wiele więcej niż wszystkie pieniądze tego świata – przeczytajcie dlaczego!

Poznajcie Clarksona, jakiego jeszcze nie znacie! Zupełnie nowa rola, zupełnie nowe wyzwania, a przy tym mnóstwo śmiechu (choć czasem przez łzy).

Szalona rozrywka gwarantowana!

„Zły dzień na farmie jest lepszy niż dobry dzień w biurze”
Jeremy Clarkson

„Bardzo trudno się z nim pracuje. W ogóle nie słucha”
Kaleb Cooper

Bazgracz Trzy eseje o Norblinie Konrad Niemira

Bazgracz - Bazgracz Trzy eseje o Norblinie	Konrad Niemira

Bazgracz Trzy eseje o Norblinie Konrad Niemira

Bazgracz reinterpretuje twórczość jednego z najbardziej zagadkowych artystów XVIII wieku – Jeana-Pierre’a Norblina. Jest opowieścią o wkraczaniu młodego adepta sztuki w dorosłość, o dostosowywaniu się do wymogów kultury elitarnej oraz o poszukiwaniu artystycznej wolności w oświeceniowej Europie.
Książka polemizuje z kliszami dotyczącymi recepcji Norblina i przenosi spojrzenie na problemy zazwyczaj z nim niekojarzone – społeczne, klasowe i tożsamościowe. Obok dzieł dobrze znanych znalazły się tu reprodukcje prac ukrywanych w muzealnych magazynach, zaginionych lub „niskich”, jak choćby rysunki przedstawiające żebraków czy karykatury innych artystów.

Tajne państwo z kartonu Rozważania o Polsce bezprawiu i niesprawiedliwości Marcin Matczak

Tajne panstwo z kartonu - Tajne państwo z kartonu Rozważania o Polsce bezprawiu i niesprawiedliwości	Marcin Matczak

Tajne państwo z kartonu Rozważania o Polsce bezprawiu i niesprawiedliwości Marcin Matczak

„Od 2015 roku rządowi PiS udała się rzecz bez precedensu – w kilka lat zniszczono instytucje stojące na straży praworządności, budowane w Polsce od lat trzydziestu. (…) Z tego powodu jedno z głównych pytań, które zadają sobie dzisiaj Polacy, brzmi: czy polskie państwo prawa da się odbudować, a jeśli tak, to jak należy to zrobić i jak długo będzie to trwało? Pytanie to jest mimo wszystko wyrazem głębokiej nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone”.

Tajne państwo z kartonu to wybór najlepszych, najbardziej aktualnych tekstów Marcina Matczaka z lat 2015–2022, publikowanych pierwotnie na łamach prasy.

Autor – jeden z najbardziej znanych obrońców praworządności w Polsce – punkt po punkcie pokazuje, jak obecna władza niszczy nasz kraj, demontując po kolei jego instytucje, rozbijając wspólnotę narodową, destabilizując nasz język propagandą i nowomową. Nie poprzestaje jednak na gorzkiej diagnozie, ale stawia pytania o to, co możemy z tym zrobić. Wszak jedynym sposobem na to, by historia się nie powtarzała, jest dokładnie ją poznać i zrozumieć.

Książka ta jest więc nie tylko swoistą kroniką minionych siedmiu lat, ale też inspirującym zaproszeniem do namysłu nad – oby lepszą – przyszłością.

Siostry Eseje Bargielska Justyna Krajniewska Marika Szolc Izabela

Siostry Eseje - Siostry Eseje	Bargielska Justyna Krajniewska Marika Szolc Izabela

Siostry Eseje Bargielska Justyna Krajniewska Marika Szolc Izabela

„Siostry” to zbiór emocji, lęków i nadziei. To wszystko to, czym możemy służyć innym. Nasze wzloty i upadki, kręte ścieżki, które oswajałyśmy, by dojść tu, gdzie jesteśmy. Nasza droga każdego dnia wyznacza nową linię startu, a pragnienia pokazują coraz to nowsze linie mety. Ufamy w ich piękno i wartość. Ufamy w naszą moc, dzięki której odkrywamy dorodność własnej siły i głębię bezsilności. Podążamy ścieżką akceptacji i wdzięczności. Twierdzimy, że każda z nas jest wystarczająca i zachwyca swoim życiem. Nasza wspólna książka to zaproszenie dla Ciebie, byś z czułością skupiła uwagę na sobie, na własnej drodze. Może nasze historie będą dla ciebie drogowskazem. Justyna Bargielska, Marika Krajniewska, Izabela Szolc Asperger, rozwód, toksyczne relacje, a może zwyczajny przytłaczający wstyd, który zniewala? O tym wszystkim piszą autorki dla swoich sióstr, takich jak Ty. Po co? By poczuły, że nie są same.

Nic drobniej nie będzie Marcin Wicha

Nic drobniej nie bedzie - Nic drobniej nie będzie	Marcin Wicha

Nic drobniej nie będzie Marcin Wicha

Nic drobniej nie będzie to kronika wydarzeń. Sprawozdanie z ostatnich paru lat. Jest tu mowa o rzeczach, które działy się tymczasem i mimochodem. Drobiazgach zwiastujących koniec epoki. O zniczach w kształcie Polski i wojnie z dynią. Ale także o żółwiach, klamkach, hotelach i wizytach u krewnych. O kubełku na zmieszane, emotikonach, przedwojennej złotówce, strategiach oporu, glinianych gwizdkach. O dorastaniu dzieci. O wspomnieniach. I o tym, jak przetrwać tournée literackie. Jest też o prawdziwych wojnach, prawdziwych lękach, nadciągającej przemocy. Czasami poetycki język i humor dają na chwilę odpór brutalności świata.

Na książkę składają się felietony, które Marcin Wicha publikował w latach 2017-2021 na łamach magazynu „Pismo” oraz nowe teksty.

Zimowe notatki o wrażeniach z lata Fiodor Dostojewski

Zimowe notatki o wrazeniach z lata - Zimowe notatki o wrażeniach z lata	Fiodor Dostojewski

Zimowe notatki o wrażeniach z lata Fiodor Dostojewski

Zimowe notatki o wrażeniach z lata – czy warto przeczytać, co myślał Fiodor Dostojewski o Europejczykach, po swojej pierwszej podróży na Zachód?
…Berlin jest niewiarygodnie podobny do Petersburga. Te same proste jak szpaler ulice, te same zapachy, te sa¬me… (ale nie będę przecież wymieniał wszystkiego, co jest takie samo!). Bożeż Ty mój, myślałem, czy warto męczyć się dwie doby w wagonie, żeby zobaczyć to samo, od czego umknąłem?… Poza tym sami berlińczycy, wszyscy co do jednego, mieli takie niemieckie miny, że nie skusiwszy się na¬wet na freski Kaulbacha (o zgrozo!), czym prędzej drapnąłem do Drezna, żywiąc w duszy najgłębsze przekonanie, że do Niemca trzeba szczególnie się przyzwycza¬jać i że nie będąc przyzwyczajonym, bardzo trudno go znosić w większych ilościach… Rozsądku Francuz nie posiada, a na¬wet uważałby posiadanie go za największe dla siebie nieszczęście… – …Wszystkie podobne, urą¬gające cudzoziemcom zdania, nawet jeżeli się jeszcze dziś je spotyka, zawierają dla nas, Rosjan, coś nieodparcie przyjemnego… W Londynie można zo¬baczyć masy w takich rozmiarach i w takich warunkach, jak nigdzie na świecie. Opowia¬dano mi na przykład, że w nocy z soboty na niedzielę pół miliona robotników i ro-botnic wraz z dziećmi zalewa całe miasto, skupiając się specjalnie w niektórych dziel¬nicach, i przez całą noc, aż do piątej rano, święcą sabat, to jest obżerają się i upijają jak bydlęta – za cały tydzień. Wszyscy przepuszczają cały tygodniowy zarobek, zdobyty ciężkim, potępieńczym trudem… Wszyscy są pijani, ale nie na wesoło, lecz ponuro, ciężko i jakoś dziwnie milcząco. Wszyscy chcą jak najprę-dzej upić się do nieprzytomności. Żony nie pozostają w tyle, upijają się razem z męża¬mi; dzieci biegają i pełzają pomiędzy nimi…