Terrorysta – John Updike


„Terrorysta”, powieść Johna Updike’a, jest jego rozliczeniem z Ameryką po 11 września 2001 roku, podejmuje w niej niezwykłą próbę wniknięcia w umysł potencjalnego terrorysty i zrozumienia jego racji i motywów. Szuka odpowiedzi na pytanie, jak to się dzieje, że młody człowiek skłonny jest oddać własne życie i pociągnąć za sobą ku śmierci setki niewinnych osób.

Jest to pierwsza w dorobku autora ksiażka tak bliska thrillerowi, choą znajdujemy tu charakterystyczny dla niego styl. Jak zawsze jest znakomitym obserwatorem zwykłego codziennego życia, Ameryki odmitologizowanej, misternie wplata w akcję powieści przelotne myśli, refleksje i spostrzeżenia o kondycji współczesnego czlowieka.
Ta powieść już została zaliczona do najważniejszych dzieł literackich ostatnich lat. 

John Updike urodził się w 1932 roku Jest eseistą, poetą i prozaikiem. Największą sławę przyniósł mu cykl powieściowy o Króliku (wydany także w Polsce) oraz powieści Centaur, Farma czy Czarownice z Eastwick, przeniesione na duży ekran przez George’a Millera w gwiazdorskiej obsadzie (Jack Nicholson, Susan Sarandon, Cher i Michelle Pfeiffer w rolach głównych). Updike jest zdobywcą wielu najważniejszych amerykańskich nagród literackich, m.in. Pulitzera, National Book Award czy American Book Award. To już 25 powieść Updike’a, autora regularnie wymienianego w gronie ścisłych kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla.

Moja Trójka – Bartosz Janiszewski

Moja Trójka to raport z badań nad pewnym plemieniem – słuchaczy i dziennikarzy radiowej Trójki. To ludzie ciekawi świata, życzliwi dla innych, pełni optymizmu, kulturalni i lubiący dobrą muzykę.

Autor wychowany przy dźwiękach płynących z Myśliwieckiej, postanowił opisać ten fenomen. Obserwował i poznawał zwyczaje osób należących do tego  plemienia. Oddychał trójkową atmosferą. Odwiedzał pokoje pełne legendarnych taśm. Pytał o życiową filozofię, radości i złości. To jest książka dla Ciebie, bo prawdopodobnie też należysz do tego plemienia.

Boże inwazje. Życie Philipa K. Dicka – Lawrence Sutin

Życie Philipa K. Dicka – jak sam przyznawał – do złudzenia przypominało fabułę dowolnego z jego dzieł, „aż do takich szczegółów jak fałszywa pamięć i osobowość”. W tej barwnej, fascynującej, dobrze udokumentowanej biografii Lawrence Sutin śledzi skomplikowane losy twórcy Ubika – trudne dzieciństwo, blaski i cienie kariery pisarskiej, zaburzenia psychiczne, pięć związków małżeńskich, liczne romanse, eksperymenty z narkotykami, przeżycia mistyczne i religijne. Philip K. Dick – kultowy pisarz SF. Urodził się w 1928 roku w Chicago, zmarł w 1982 roku w Santa Ana w Kalifornii. Przez kilka miesięcy studiował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, ale przerwał naukę z powodu załamania nerwowego. Od 21. roku życia, kiedy to sprzedał pierwsze odpowiadanie do miesięcznika „The Magazine of Fantasy and Science Fiction”, utrzymywał się wyłącznie z pisarstwa. Stworzył przeszło dwieście opowiadań i ponad czterdzieści powieści, m.in. Człowieka z Wysokiego Zamku (1962), Trzy stygmaty Palmera Eldritcha (1965), Ubika (1969), Przez ciemne zwierciadło (1977) i Valisa (1981). Prawdziwy rozgłos zyskał dopiero po śmierci – jego wizjonerską twórczością zainteresował się nawet Hollywood, gdzie powstały tak znane ekranizacje prozy Dicka jak kultowy Łowca androidów Ridleya Scotta i Raport mniejszości Stevena Spielberga.

Generation P – Wiktor Pielewin

Generation P 184x300 - Generation P - Wiktor PielewinTytułowe Pokolenie P odnosi się do „generacji Pepsi-Coli”, młodzieży układającej sobie życie już w nowej Rosji, jak na przykład bohater powieści, student Instytutu Literatury. Niespodziewanie robi on zawrotną karierę jako copywriter. Pracując dla potężnych „nowych Rosjan”, poznaje zdumiewającą prawdę: rosyjski wielki biznes i polityka, znane szarym ludziom z mediów, okazują się złudą, jakiej nie domyśla się nikt. Jak ta iluzja jest możliwa i jak wobec niej zachowa się nasz Wowa Tatarski? Pełna pomysłów powieść Pielewina ucieszy każdego, kto lubi rosyjskich mistrzów fantastyki, wyobraźnię, groteskę, postmodernistyczny pastisz albo mistykę w stylu Carlosa Castanedy i każdego, kogo ciekawi nowa Rosja albo proza XXI wieku.

Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005 – Adam Chmielecki, Janusz Kowalski, Sławomin Cenckiewicz, Anna K. Piekarska

Najtrudniej jest pisać biografie politycznych realistów, którzy zdają sobie sprawę z tego, że droga ku Polsce wolnej i silnej wcale nie jest prosta, że wiedzie przez liczne kompromisy, gry taktyczne i piętrowe operacje polityczne. Przyświeca im ten sam cel co nieskorym do ustępstw, niezłomnym i nieprzejednanym, ale wyróżniającym się odwagą i umiejętnością rozgrywania politycznych szachów. I to tylko oni są gotowi wziąć na swoje barki odpowiedzialność za zbiorowe losy, kiedy wydaje się, że sprawa jest przegrana. Postawy takie są niezwykle rzadkie w polskiej polityce przełomu XX i XXI wieku, gdyż rzecznikami realizmu najczęściej stawali się u nas ludzie „złamanych kręgosłupów”, mający za sobą stalinowską działalność w komunistycznej partii i „postępowych organizacjach katolików”, kalkulujący co najwyżej w kategoriach wewnątrzsystemowej opozycji.

Zupełnym wyjątkiem wśród naszych realistów był właśnie Lech Kaczyński, który arkanów polityki nie poznawał ani w rodzinie o korzeniach sięgających Komunistycznej Partii Polski, ani w szeregach PZPR, ani też w mieszkaniach i lokalach konspiracyjnych SB. Był żoliborskim inteligentem, w gruncie rzeczy politycznym samoukiem, którego system wartości ukształtowali rodzice (oboje byli żołnierzami Armii Krajowej), a zwłaszcza matka — Jadwiga z Jasiewiczów Kaczyńska.

Ze wstępu dr. hab. Sławomira Cenckiewicza

Dojczland – Andrzej Stasiuk


Osnowa fabularna tej książeczki – śmiesznej, a zarazem melancholijnej – jest prosta: od kilkunastu lat Andrzej Stasiuk jako pisarz odbywa tury objazdowe po krajach niemieckojęzycznych. Czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu, rano wsiada w pociąg, idzie na spotkanie, czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu…

 

Jest to opowieść o niełatwym losie literackiego gastarbajtera. Pełna jest celnych obserwacji, błyskotliwych refleksji oraz niewyszukanego humoru.
Autor

Osnowa fabularna tej książeczki – śmiesznej, a zarazem melancholijnej – jest prosta: od kilkunastu lat Andrzej Stasiuk jako pisarz odbywa tury objazdowe po krajach niemieckojęzycznych. Czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu, rano wsiada w pociąg, idzie na spotkanie, czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu …
Przemysław Czapliński

Czyta się to świetnie! Zachwyca lekkość Stasiukowego pióra, żartobliwy ton, zręczne żonglowanie stereotypami (’ta opowieść jest pełna uprzedzeń’), z całą świadomością prowokacji, jaką owa żonglerka jest podszyta. I jeśli ktoś lubi pogodną, gawędziarską książkę tego autora sprzed dziewięciu lat (’Jak zostałem pisarzem’), a piszący te słowa bardzo ją lubi, to będzie mu dobrze również z 'Dojczland’.
Dariusz Nowacki, „Gazeta Wyborcza”

Andrzej Stasiuk, piewca bezdroży Albanii, wielbiciel rumuńskich paradoksów i entuzjasta bałkańskich przestrzeni, napisał świetną książkę o Niemczech, kraju, który we wszystkich możliwych aspektach jest przeciwieństwem zapoznanych obszarów środkowo- i wschodnioeuropejskich.
’Dojczland’ nawiązuje do najlepszych prozatorskich osiągnięć pisarza, zwłaszcza do świetnego 'Jadąc do Babadag’ – podróż jest tu przede wszystkim metodą konstruowania własnej tożsamości i pretekstem do snucia opowieści.

Artur Madaliński, „Polityka”

Wielką radość sprawił mi Andrzej Stasiuk książką 'Dojczland’.
Jarosław Klejnocki, „Czytelnia Polityki”

Kiedy próbuję szukać literackich analogii, przychodzą mi na myśl świetne 'Europeana’ Patrika Ourednika.
Piotr Kofta, „Dziennik”

Urok książki leży w spontanicznych szarżach mentalnych.
Paweł Gołoburda, „Lampa”

Fotograf – Wojciech Bruszewski

fotograf wojciech bruszewski 215x300 - Fotograf - Wojciech BruszewskiW latach siedemdziesiątych w Polsce trzech lekko, bardzo lekko podpitych artystów zostało dość brutalnie spałowanych przez trzech, pewnie także podpitych milicjantów. Sprawa trafiła do prokuratora. Pokrzywdzeni artyści uzgodnili pomiędzy sobą najprostszą strategię: będą mówić prawdę. Prokurator przesłuchiwał całą szóstkę, najpierw każdego z osobna, potem dwójkami: artysta/milicjant. Szybko zorientował się, że winę ponoszą milicjanci. Ale sprawę umorzył. Musiał umorzyć ze względu na zaprotokołowane niekonsekwentne zeznania artystów.
Okazało się, że każdy z nich zapamiętał wydarzenia zupełnie inaczej. Pamięć to nie magnetofon. Właściwszą strategią byłoby, zanim zaczniemy mówić prawdę i tylko prawdę, wstępne uzgodnienie, jak to było naprawdę.

Wojciech Bruszewski – (urodzony w 1947 r.) – z wykształcenia był filmowcem i fotografikiem. Ukończył studia na Wydziale Operatorskim i Wydziale Reżyserii Filmu PWSFTviT w Łodzi. Wykładał w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, pracował w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi. Był profesorem sztuk plastycznych. Jako artysta był związany ze sztuką awangardową. W latach siedemdziesiątych uczestniczył w międzynarodowym ruchu Kina Strukturalnego. Najważniejszą manifestacją tego ruchu była seria wystaw „Film Jako Film”. Pierwsza edycja miała miejsce w Niemczech – w Kolonii, Stuttgarcie, Essen i Berlinie, a druga w 1978 roku w Londynie.
Wojciech Bruszewski jest prekursorem sztuki video w Polsce. Jako filmowiec i videomaker brał udział w prestiżowych wystawach artystycznych, takich jak Documenta 6 i Documenta 8 w Kassel czy Presences Polonaises w Centrum Pompidou w Paryżu. W 1980 roku został stypendystą DAAD w Berlinie Zachodnim. W ten sposób znalazł się na liście elity artystycznej świata. Warto wspomnieć, że pierwszym polskim stypendystą DAAD (Stypendium Forda) był Witold Gombrowicz. Wśród polskich stypendystów byli między innymi: Zbigniew Herbert, Adam Zagajewski, Roman Opałka, Jarosław Kozłowski, Ryszard Waśko, Ryszard Kapuściński. W 1980 roku polską literaturę reprezentował Kazimierz Brandys, muzykę współczesną Bogusław Schaeffer, a sztuki wizualne – Wojciech Bruszewski.

Biuro myśli znalezionych – Marcin Zaborski

Rozmowy z radiowej Trójki w wersji do czytania. Wywiady Marcina Zaborskiego z programu „Biuro Myśli Znalezionych”. Osobiste, poruszające historie dwudziestu bohaterów –  wybitnych przedstawicieli polskiej kultury, życia społecznego i polityki. Między innymi: Krzysztof Kozłowski, Jadwiga Staniszkis, Teresa Torańska, Staszek Sojka, O. Knabit, Szwach Weiss, Ernest Bryl, Jan A.P. Kaczmarek, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Adam Rotfeld, Ewa Łętowska, Janina Ochojska, Adam Nowak.

Pociąg do życia wiecznego – Jerzy Pilch

Zbiór felietonów jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy polskich. Cięty dowcip, humor, ironia, aktualność poruszanych kwestii. Teksty drukowane w „Polityce” i „Dzienniku” W swych felietonach Jerzy Pilch kontynuuje najlepsze tradycje gatunku, łącząc celne obserwacje obyczajowe i wielką erudycję z inteligencją i perfekcyjnym warsztatem. Niemal pełen opis współczesnej Polski z jej absurdami, kulturą, codziennym życiem i polityką.

Matrioszka Rosja i Jastrząb – Maciej Jastrzębski

Najbliższy sąsiad, nieznany kraj…

Poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco drobniejsza, zawiera subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać nam się brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim zainteresowaniem. I tak aż do ostatniej, najmniejszej laleczki, która jest naga, bez wizerunków i ozdób. Niektórzy nazywają ją duszą matrioszki. Poznając Rosję, również odkrywamy jej kolejne warstwy. Nie każda z odsłon wywołuje nasz entuzjazm. Bywa tak, że przez długi czas nie mamy odwagi zajrzeć głębiej. Wątpię też, aby kiedykolwiek nam się udało dotrzeć do tej najmniejszej, nagiej laleczki. Jak mawiają Rosjanie: „Rosji nie da się ogarnąć rozumem – w Rosję trzeba wierzyć”.

Rosja to dla wielu wciąż nieodkryty ląd, intrygujący, lecz obcy nam w swojej kulturze, mentalności, wielości narodów i religii. Choć słyszeliśmy o słynnej gościnności Rosjan, to wciąż się ich obawiamy. Winne są tu historia, tradycja, a czasami po prostu brak informacji. Maciej Jastrzębski, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Moskwie, odsłania przed nami Rosję, jakiej nie znamy. Zaprasza w podróż od tętniącej nowoczesnym życiem Moskwy, po zimne krańce ziemi, gdzie spotkamy duchy syberyjskich zesłańców. Opowiada o problemach, z jakimi boryka się współczesna Rosja. Zbiera okruchy, które składają się na mozaikę rosyjskiej kultury. Próbuje też spojrzeć na Rosjan ich własnymi oczami i porównuje ten obraz z tym, jaki malują cudzoziemcy odwiedzający ten kraj. Jednocześnie snuje opowieść, która – niczym matrioszka – ukazuje nam wciąż nowe, bardziej interesujące oblicza naszego wielkiego wschodniego sąsiada.

Maciej Jastrzębski – włocławianin, który całe swoje zawodowe życie związał z Polskim Radiem. Dziennikarską przygodę rozpoczął w 1988 roku od współpracy z radiową Trójką. Później był reporterem rozgłośni regionalnej w Bydgoszczy. Od wielu lat jest korespondentem zagranicznym Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Pracował w Mińsku na Białorusi, a obecnie mieszka w Moskwie i przekazuje najważniejsze informacje dotyczące wydarzeń w Rosji. Jest też specjalnym wysłannikiem Polskiego Radia do Gruzji.

Nigdy nie byłem w Rosji, ale odbyłem po niej niezwykle ciekawą, wręcz fascynującą podróż. Co więcej, udało mi się ten wielki kraj oswoić. A wszystko to dzięki książce Maćka Jastrzębskiego.

Michał Nogaś, Program 3 Polskiego Radia

Byłem w Chabarowsku, w Irkucku, Moskwie, Ułan Ude, w Sankt Petersburgu i jeszcze w wielu innych miastach Rosji. Dlatego mam prawo powiedzieć, że „Jastrząb” napisał świetną książkę. Obowiązkową zarówno dla tych, którzy tak jak ja coś tam wiedzą o Rosji i Rosjanach, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają się jej uczyć. Maciek Jastrzębski udowadnia, że jest nadzwyczaj wrażliwym i wnikliwym obserwatorem tej gigantycznej części świata jaką jest Rosja. Podziwiam zapał, z jakim zagląda w zakamarki rosyjskiej duszy. Lektura ważna dla Polaków i Rosjan.

Andrzej Person, senator RP, przewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą

Na polskim rynku ukazało się kilka książek poświęconych Rosji. Jednak książka Macieja jest inna. To nie zbiór reportaży, to naprawdę matrioszka. Jedna historia wchodzi w drugą, jedna z drugiej wypływa. Najpierw ta największa – opis Rosji ostatnich dwudziestu lat, konieczny, by zrozumieć subtelniejszą resztę. Potem jest coraz ciekawiej, trochę tajemniczo, trochę magicznie. Kolejne laleczki matrioszki maluje nie rzemieślnik-dziennikarz, ale prawdziwy artysta. Mamy tu lipcowy wieczór z samowarem i pitym z rogów bawolich winem, pełen opowieści. Mamy zagadkowego Cicerone. Jest Kremlowski labirynt z zapomnianymi skrytkami, jest podziemne miasto, są Polacy, Tatarzy, Czeczeni. Od ponad dwudziestu lat zajmuję się Rosją, ale takiej nie znałam.

Maria Przełomiec, autorka i prowadząca program „Studio Wschód” w TVP Info

Książkę Macieja Jastrzębskiego czyta się dobrze. To świeży obraz Rosji żywej, kolorowej, różnorakiej. I, co wielce ważne – lubianej. Autor od wielu lat bywał w tym kraju, a od trzech mieszka w nim i pracuje jako korespondent Polskiego Radia. To ciężki kawałek chleba, choćby dlatego, że wymaga nieustannej koncentracji, stałej dyspozycyjności. W takim ustawicznym młynie łatwo wpaść w rutynę. A Jastrzębskiemu udaje się zachować to, co w pracy reportera chyba najważniejsze – zdolność zdziwienia się tym, co widzi, spontanicznego reagowania. Stąd bierze się świeżość jego książki. Warto po nią sięgnąć. I dla nauki o fascynujących przecież Polaków sąsiadach. I dla przyjemności czytania też.

Wacław Radziwinowicz, korespondent „Gazety Wyborczej” w Moskwie

Mogłabym być kotką na jednym z pejzaży, które maluje bohater książki Macieja Jastrzębskiego. Miejsca i wydarzenia, które opisuje autor, są mi bardzo bliskie. Na motto swojej książki Maciej wybrał słowa rosyjskiego poety i dyplomaty z XIX w., Fiodora Tiutczewa: „Rozumem Rosji nie ogarniesz…”. Ale warto spróbować. Rosję trzeba lepiej poznać, spojrzeć na nią od wewnątrz, oczami Rosjan, co próbuje uczynić autor książki. Dzięki temu czytelnicy powieści Matrioszka Rosja i Jastrząb mogą również poznać i chociaż trochę zrozumieć żywą historię mojego kraju. To historia subiektywna, ale taka właśnie powinna ona być.

Ariadna Rokossowska, dziennikarka „Rossijskoj Gaziety”

Jastrzębski nie tylko wyciąga babę z baby w tytułowej matrioszce. On te baby – symbolizujące Rosje – rozbiera. Niekiedy do naga. Trudno jest opisać Rosję w czasach transformacji, gdy nagle na ulicach Moskwy lub Sankt Petersburga jeździ więcej porsche niż żiguli i ład razem wziętych. Kawioru i koniaku, na całe szczęście, w tej książce jest mało. Jest za to prawdziwa, pulsująca Rosja, która przeraża i wzrusza jednocześnie. Jastrzębski, ożeniony z Polską, poznał Rosję od trzewi po mózg i opowiada o niej jak o swojej kochance. Dawno nie czytałem takiego kryminału o Rosji…

Janusz L. Wisniewski

Ta książka porywa bardziej niż gra Barcelony. Ta książka odkrywa wciąż tajemniczy dla nas świat. Z tą książką nie warto się rozstawać. Trzeba ją trzymać pod poduszką i czytać w świetle latarki. Maciej Jastrzębski pokazał, że jest nie tylko wytrawnym reporterem radiowym, obdarzonym lekkością mowy, ale ma także lekkość pióra, a właściwie klawiatury. Zabiera nas w wyjątkową podróż po Rosji. I jest znakomitym przewodnikiem w tej podróży.

Tomasz Zimoch, komentator sportowy