Niewidzialni 185x300 - Niewidzialni - Mateusz MarczewskiA oto przepis na slumsy: weź kilka aborygeńskich rodzin, zapakuj do pickupa i wskaż im budynek, w którym od dziś mają mieszkać. Wysadź ich, wywal ich dobytek, te osmalone garnki, worki ze starymi szmatami, telewizor. Wróć za kilka miesięcy. Okolicy nie poznasz. Dymiące koksowniki, śmieci, graffiti na ścianach, bezpańskie psy, gołe i brudne dzieciaki. Biali, którzy zostali skazani na to sąsiedztwo, chętnie opowiedzą ci tysiące gorzkich historii: o pijaństwie, nieróbstwie, narkotykach i brudzie. A potem zapytaj tych Białych, jakie noszą imiona ich nowi sąsiedzi i skąd pochodzą.
I to jest właśnie przepis na społeczeństwo podzielone.
I o tym jest ta książka.

Mieszkaniec Sydney, Melbourne, Alice Springs czy Perth omija Aborygenów szerokim łukiem i stara się ich nie dostrzegać. Dawni dumni mieszkańcy tych ziem zostali zepchnięci na margines zbiorowej świadomości. Stali się niezauważani. Niewidzialni.

Mateusz Marczewski odważył się ich zobaczyć. Co więcej – wpatrywał się w nich tak długo, aż odkrył ich prawdziwą duszę. I o tym jest ta książka.
Maciej Robert

Ta książka to absolutna perła literacka w swoim gatunku. Bruce Chatwin, europejski klasyk literatury faktu, byłby dumny z polskiego autora, który kilkadziesiąt lat po nim wyruszył w jakże własną podróż śladem “ścieżek śpiewu”.
Roman Kurkiewicz

Niewidzialni to niezwykle ambitna książka, dalece wykraczająca poza ramy zaangażowanego, trzymającego stronę ofiar reportażu.
Dariusz Nowacki

One thought on “Niewidzialni – Mateusz Marczewski

  1. kass

    Niewidzialnych, takich którzy nie chcą być zauważani albo udajemy, że ich nie widzimy, istnieją w każdej społeczności. Marczewski zaś wybrał się do Australii i skoncentrował swoją opowieść na Aborygenach. Coś tam wiemy, jakieś bumerangi, charakterystyczny wygląd, losy podobne do Indian Ameryki Północnej. Właśnie, los ciężki, niesprawiedliwy, który zgotowali im przybysze – biali, jak i oni sami sobie, na przykład nie mogąc oprzeć się alkoholowi. Żyją obok, walczą nadal, teraz już nie o uznanie ich za ludzi, choć może wciąż o to… Marczewski snuje osobistą historię spotkania z niewidzialnymi, które, tak to przynajmniej odczytuję, nie było łatwe. Podział był, jest i będzie? Na nas i na nich? Kogokolwiek podstawimy pod to oni?

Leave a Reply