Tom prozy Janusza Rudnickiego, ekscentrycznego czytelnika i prowokacyjnego komentatora cudzych tekstów, pełnego pasji i przekory burzyciela pomników, podszytego melancholią sowizdrzała, konsekwentnego zbieracza “rozsypanych po podłodze okruchów dnia powszechnego”. W otwierających książkę szkicach portretuje pierwsze damy Trzeciej Rzeszy i kobiety Brechta. W kolejnych tekstach zwraca się w stronę otaczającej go rzeczywistości, której jest bacznym i wrażliwym obserwatorem. Zanurza się w nurt błahych zdarzeń i codziennych sytuacji, by po chwili zniknąć za ich zasłoną, zacierając granicę między fikcją a realnością.

Janusz Rudnikic – urodził się w 1956 roku w Kędzierzynie-Koźlu. W 1983 wyjechał do Hamburga, studiował tam slawistykę i germanistykę. Stale współpracuje z „Twórczością”, ostatnio również z „Machiną”. Opublikował tomy prozy Można żyć (1992, Nagroda im. St. Piętaka za debiut), Cholerny świat (1994), Tam i z powrotem po tęczy (1997), Męka kartoflana (wyd. I: 2000). W 2004 roku w Wydawnictwie W.A.B. ukazał się Mój Wehrmacht, w 2007 – Chodźcie, idziemy, nominowane do nagrody NIKE i Europejskiej Nagrody Literackiej. Tom Śmierć czeskiego psa (W.A.B. 2009) znalazł się w finale nagrody NIKE, był także nominowany do nagrody GDYNIA, „Gwarancji Kultury” TVP Kultura i Literackiej Nagrody Europy Środkowej ANGELUS.

One thought on “Mój Wehrmacht – Janusz Rudnicki

  1. marzenna

    Cała ta niewielka książeczka składa się z kilkunastu miniatur podzielonych na dwa rozdziały: Czytanie i Pisanie.

    W Czytanie Rudnicki nie tyle recenzuje, co opisuje tzw własnym słowami dwie książki. Pierwsza mówi o kobietach Bertolda Brechta, druga o kobietach polityków Trzeciej Rzeszy. Brecht miewał po kilka kochanek plus jakąś żonę naraz, dodatkowo traktował je wszytskie bardzo źle. Nigdy ani jego samego ani jego twórczości nie lubiłem, teraz nie lubię go jeszcze bardziej. Co do kobiet hitlerowskich zbrodniarzy, to poznałem fakty, które nie były mi znane. W każdym razie w szkole o tym nie mówią, a wiele to mówi o mechanizmach, które doprowadziły do tylu milionów ofiar. Kobiety niemieckie i austriackie dołożyły do tego swoją cegiełkę.
    Druga część książki, czyli Pisanie to coś na kształt krótkich tekstów autobiograficznych. Nie wiem czy do końca można wierzyć czy te dziwne rzeczy naprawdę przydarzyły się autorowi, chyba nie. Są to zabawne opowiastki o życiu pisarza na emigracji, którego spotykają mniej lub bardziej koszmarne, ckliwe, niebezpieczne, żenujące przygody. Jak to w życiu bywa.
    Książka Rudnickiego jest pyszna, jeśli chodzi o język. W sensie tak dobrze smakuje. Rudnicki bawi się językiem, dziwnymi i zaskakującymi skojarzeniami, podwójnymi znaczeniami słów. Język literacki miesza się z językiem potocznym podniesionym do rangi literackiego. Świetna zabawa, nawet, zaryzykuję, nie na jedno czytanie.

Leave a Reply